Inwestycja długo czy krótkoterminowa? Podpowiedź przy podjęciu decyzji: na czym można więcej zarobić, a przy jakiej inwestycji może pojawić się ryzyko.
To zapis starszego nagrania z serii o inwestowaniu. To nie są porady inwestycyjne — dzielę się swoimi doświadczeniami i swoim światopoglądem.
Porozmawiajmy o inwestowaniu, a konkretnie o tym, czy lepiej wybierać inwestycje długo czy krótkoterminowe.
Bardzo dużo osób ma tendencję, żeby inwestować na krótki czas. Zastanawiałem się, dlaczego tak jest. Pewnie wynika to z tego, że wszyscy chcemy mieć dzisiaj natychmiastowe efekty, chcemy szybko dostać jakąś informację. Natomiast też wiemy, że fortuny buduje się długoterminowo. Dobrze wiemy, że takie stabilne biznesy, bardzo duże budynki — to wszystko trwa długoterminowo. Nawet tak się mówi, że musi mieć solidne fundamenty, żeby coś było bardzo stabilne, mocne i duże.
Najpierw cel, dopiero potem inwestycja
Czy tak jest też w inwestycjach? Myślę, że warto sobie to po prostu przeliczyć. Inwestycja to jest coś takiego, gdzie warto sobie to przeliczyć. Myślę, że inwestycje są po to, żebyśmy na nich zarabiali. I na początku warto wyznaczyć sobie cel.
Jeżeli chcemy wiedzieć, jakie podjąć kroki, musimy wiedzieć po pierwsze, jakie mamy zasoby, ale też dokąd chcemy dojść, jaki mamy cel — tak jak w każdym innym biznesie, w czymkolwiek. Jeżeli chcesz na przykład poprawić swoją sylwetkę, dokładnie tak samo. Patrzysz, jak dzisiaj wyglądasz, jak się odżywiasz, jaki masz budżet na to, ile masz czasu i jaki chcesz osiągnąć cel. Wtedy myślisz, czy skorzystać z jakiejś konsultacji, czy z diety, czy z ćwiczeń. Czy to, co sobie zaplanowaliśmy, w ogóle jest realne, dostosować to do realiów i ruszać.
Z inwestycjami podobnie. Zastanów się, co jest dla Ciebie ważne. Czy odkładasz te pieniądze, bo chcesz za 3 lata wybudować dom, kupić mieszkanie, czy może za 5 lat. Może za 10 lat chcesz wysłać dzieci na studia. Może planujesz otworzyć swoją firmę za 3-4 lata, ale nie chcesz wydać na to wszystkich swoich pieniędzy, tylko ich część. A może zbierasz na swoją emeryturę i masz 20 lat.
Teraz jak sobie o tym myślisz, mówisz: OK, zobaczymy. Jeżeli to już wiesz, to wiesz, w jakim okresie możesz inwestować i wiesz, jaki może być maksymalny czas tej inwestycji. Wiesz też, czy potrzebujesz do jakichś pieniędzy mieć cały czas dostęp — to też jest ważne. Jakie są cele, czy masz pomnażać te pieniądze, czy bardziej mają być zabezpieczone te inwestycje i czy potrzebujesz do nich dostępu.
Chcesz mieć stały dostęp? To ciężko nazwać inwestycją
Wyjdźmy od takiej najprostszej według mnie sytuacji, czyli od tego, że mówisz: ja chcę mieć cały czas dostęp do tych pieniędzy. Więc od razu mówię: zapomnij o wszystkich pozostałych rzeczach, no może poza bezpieczeństwem — tu możesz mieć rzeczywiście bezpieczne rozwiązania, do których masz dostęp. Natomiast na nich po prostu nie zarobisz. Jeżeli Ty masz mieć dostęp do tych pieniędzy, to ciężko to w ogóle nazywać inwestycją. Moim zdaniem, oczywiście — tutaj dzielę się swoimi doświadczeniami i swoim światopoglądem. I wtedy, jeżeli ktokolwiek zagwarantuje Ci to, że w ogóle uchronisz wartość tego pieniądza w czasie, to już jest super, już powinieneś być szczęśliwy.
Natomiast przede wszystkim ja rozumiem inwestycję tak, że mamy to na jakiś określony czas. Inwestujemy i teraz Ty musisz się zastanowić, co ona ma Ci przynieść. Czy to ma być cały dochód z tego — wtedy inną inwestycję wybierzesz. Czy mówisz: dobra, chcę po prostu odkładać. I teraz: ile chcę na tym zarabiać. Jeżeli chcę zarabiać na tym dużo, to jakie ryzyko jestem w stanie ponieść. Albo jaka część kapitału ma być inwestowana przynajmniej w teorii bezpiecznie, a jaka może być bardziej ryzykowna.
Dywersyfikacja a czas inwestycji
No i teraz rozmawiamy sobie o tym, czy długo, czy krótkoterminowo. Chcę podejść do tego od strony ryzyka.
Pisałem osobno o tym, czy dywersyfikacja ma sens i czy można na niej stracić. Jeżeli tego nie znasz, to warto tam zajrzeć, dlatego że to jest bardzo ze sobą połączone. Dywersyfikacja inwestycji z czasem inwestycji.
Jeżeli podpisujemy wiele krótkoterminowych umów, to dla mnie to jest bezpośrednio powiązane właśnie z dywersyfikacją. Robimy krótką umowę — nie wiem właściwie, dlaczego nie niedługą, ale robimy krótką — i mamy taką dywersyfikację, że tych inwestycji jest dużo. Tylko jeżeli my, weźmy dla przykładu, mamy odłożone 100 tysięcy złotych, chcemy to zainwestować na okres 5 lat, powiedzmy, bo za 5 lat chcemy wybudować sobie swój dom, przenieść się tam na wieś i za 5 lat będziemy potrzebowali te pieniądze. Dodatkowo co roku jeszcze będziemy odkładali 25 tysięcy złotych, a chcielibyśmy, żeby jeszcze dodatkowo na tym kapitale zarabiać o 5%.
Ale naczytaliśmy się, że dywersyfikacja jest ważna, a poza tym lepiej się czujemy, jak ta umowa jest krótkoterminowa. Więc podpisujemy 5 różnych umów na inwestycje na początku po 20 tysięcy złotych, później co roku każda z tych inwestycji wzrasta o 5 tysięcy złotych. Podpisujemy 5 takich umów, żeby zdywersyfikować, a dodatkowo maksymalnie na rok i co roku podpisujemy nową umowę. W sumie mamy 25 inwestycji w okresie pięciu lat.
Ile to naprawdę kosztuje czasu
Nie wiem, czy to jest takie super bezpieczne i przemyślane. Ale wiem, że to zabiera Ci czas. Sama administracja, samo podpisanie tych dokumentów, samo pojechanie coś załatwić. Dobrze wiemy, że to jest tylko podpis — tak się tylko mówi, tak się tylko słyszy od jakiegoś doradcy inwestycyjnego, że „to jest tylko”. Nigdy to nie jest tylko. Nawet jeżeli umowa leci do Ciebie kurierem, to musisz odebrać tę umowę, musi przyjść ten kurier, musisz to zrobić. Możesz podpisać, oczywiście, online, być może są jakieś platformy.
Ale znowu: zmieni się jakiś panel do logowania, musisz odzyskać hasło, musisz tam potwierdzić swój dowód, a później idziesz do banku, bo to jest już druga inwestycja. Żeby wybrać w ogóle jakąś inwestycję, to musisz przejrzeć kilka, bo umówmy się — jeżeli już decydujesz się na kilka tych inwestycji, to prawdopodobnie przejrzysz kilkanaście inwestycji, poświęcisz na to ileś godzin, żeby wysłuchać doradców, żeby samemu o tym jeszcze poczytać. Bo oczywiście, że jak sami o tym przeczytamy, to ta inwestycja jest taka lepsza. I trochę się z tego śmieję, ale uważam, że rzeczywiście warto weryfikować i sprawdzać inwestycje, a też mieć w swoim otoczeniu osoby, które się na tym znają i robią to zawodowo, a które są w stanie wskazać plusy i minusy różnych inwestycji.
Wracając do historii z marnowaniem czasu. Dla mnie to jest marnowanie czasu. Jeżeli ja inwestuję pieniądze, to po to, żeby na nich zarabiać. Ale przy swojej roli liczę, że nie inwestuję w to dużo czasu. Jeżeli inwestuję czas, to oczekuję innego zwrotu. Muszę sprawdzić, czy to jest bezpieczne, a później niech te pieniądze pracują na mnie.
„Niech pieniądze pracują na Ciebie”
To jest tak stare hasło, ja już to słyszałem tyle razy, tak się mówi zawsze: niech pieniądze pracują na ciebie. Jaki byś nie wziął poradnik o inwestowaniu, o odkładaniu, o oszczędzaniu, wszędzie jest napisane: niech pieniądze pracują na ciebie. I co większość osób robi, która zaczyna odkładać? Mówi: te pieniądze pracują na mnie, ja tylko poświęcam w cholerę czasu, żeby wybrać te inwestycje, które mają na mnie pracować. Więc Ty zasuwasz na wybranie inwestycji, które teoretycznie mają na Ciebie zarabiać. Dopóki nie masz set tysięcy albo milionów, to to nie są takie pieniądze, żeby Tobie się to opłacało. Jeżeli masz pracę, jeżeli zarabiasz, to więcej zarobisz, chodząc w tym czasie do pracy, niż w momencie, kiedy bierzesz wszystko to i weryfikujesz.
Wracając do tego banku. Przychodzisz do tego banku, już masz podpisaną umowę, chcesz zmienić bank, chcesz wybrać jakąś inną inwestycję i okazuje się, że trzeba zaktualizować dowód osobisty, bo się właśnie zmienił, a wcześniej czekałeś w kolejce, żeby się tam dostać, a wcześniej nie umiałeś zaparkować, a już miałeś tam być kiedyś, ale coś Ci wypadło i nie dojechałeś.
Co dwa miesiące nowa umowa
Jeżeli wybierasz 5 inwestycji, każdą podpisujesz sobie na rok, to co dwa miesiące masz do podpisania nowe papiery. Co dwa miesiące masz do zrezygnowania z jakiejś jednej inwestycji. Żeby wybrać nową inwestycję, jeżeli analizujesz kilka różnych, to masz co dwa miesiące analizę kilku różnych inwestycji. Przecież z tego się robi dodatkowy etat.
Teraz wyobraź sobie, że wybrałeś drogę na zaoszczędzenie do swojej emerytury i co 2 miesiące wybierasz jakąś nową inwestycję przez 20, 30 lat. Jeżeli to jest Twoje hobby, to OK. Ale jeżeli traktujesz to tak, że rzeczywiście chcesz zaoszczędzić na emeryturę, chcesz zaoszczędzić na dom, na cokolwiek, to moim zdaniem lepiej wybrać średnioterminowe inwestycje i nie za bardzo dywersyfikować. Jasne, jakaś dywersyfikacja tak, ale teraz wyobraź sobie, że masz 30 lat do emerytury, zaczynasz odkładać i co roku zmieniasz inwestycje, i w sumie masz ich pięć. Jeżeli sobie przemnożysz 5 inwestycji razy 30 lat, to wychodzi 150 inwestycji.
Ja się zastanawiam, jakie są w ogóle szanse, że na którejś z inwestycji nie utopisz. Że przez ten czas, jeżeli regularnie o czymś czytasz, to Ci wpadnie tyle super perełek i różnych okazji, że tu usłyszysz złoto, tu kryptowaluty, tutaj Forex, tu nieruchomości, tu coś jeszcze innego. Zastanów się, ile razy się na coś takiego skusisz i ile razy uda Ci się rzeczywiście na czymś zarobić.
„Inwestycja życia” jest średnio co tydzień
Jednym z argumentów na to, że krótkoterminowe inwestycje są lepsze, jest to, że mówisz: bo ja muszę mieć dostęp do tych pieniędzy, bo co, jak mi jakaś okazja ucieknie. To jest cytat. Mówię, że chcę na rok, bo jak się pojawią jakieś okazje, to co, jak mi jakaś okazja ucieknie.
Każdy, kto zajmuje się jakoś w miarę zawodowo inwestowaniem, czy to w startupy, czy na giełdzie, czy w nieruchomości, wie, że „inwestycja życia” jest średnio co tydzień. I to jest tekst, który jak pierwszy raz usłyszałem, to mówię: ja pierdzielę, genialne, po prostu zgadzam się z tym. Ale to nie znaczy, że te inwestycje są słabe. One są dobre, tylko że niczym więcej się nie wyróżniają od innych. Mało tego, też jest na nich pewne ryzyko.
Dlatego zaczęliśmy od tego, żeby wyznaczyć sobie cel. Wiem, po co chcę to odłożyć, i wiem, jakie mają być parametry tej inwestycji:
- 80% bezpiecznie i średnioterminowo — tak, żeby inflacja mi tego nie zjadła;
- 20% lecimy bardziej na grubo, w jakieś startupy, w cokolwiek — może z tego coś będzie, a może nic.
To jest właśnie taka zasada bardziej tej antykruchości, gdzie masz zabezpieczony w sumie kapitał przez to, że większość masz bardzo spokojnie, a trochę ryzykujesz.
Pięć inwestycji razy trzydzieści lat
A możesz powiedzieć: nie, w ogóle nic nie chcę ryzykować, wszystko robimy bezpiecznie i długoterminowo. Więc jeżeli powiedzieliśmy sobie, że jeżeli byś miał 5 inwestycji co rok przedłużać co 30 lat — przedłużać, jeżeli byś tylko przedłużał, to jeszcze pół biedy, ale bardzo często są szukane jakieś nowe możliwości, nowe rozwiązania — to mamy w sumie do podpisania 150 dokumentów. Według mnie masę czasu trzeba w to zainwestować, bo żeby wybrać te 150 inwestycji, to prawdopodobnie musisz przejrzeć z 500, 1000 inwestycji, żeby rzeczywiście wybrać te 150 i żeby one były w miarę bezpieczne. Dla mnie hardcore. Ile czasu na to wszystko tracisz. I to nie jest tak, że godziny — już sobie powiedzieliśmy, że na to poświęcisz dużo, dużo więcej czasu. A jeżeli cokolwiek nie wyjdzie, to później chodzenie po sądach, odzyskiwanie, czytanie, angażowanie się. Hardcore.
Teraz sobie wyobraź, że podpisujesz 5-letnie, że mówisz: dywersyfikacja maksymalnie trzy produkty. Tu mówię o takim kapitale, powiedzmy, nie aż takim bardzo dużym. Wiadomo, jak ktoś już jest multi, multi, multi milionerem, to wtedy to wygląda trochę inaczej. Natomiast jeżeli dysponujemy majątkiem do kilku milionów złotych, to 3-4 rodzaje inwestycji. Wtedy, jeżeli mamy na przykład 3 rodzaje inwestycji, średnia inwestycja na poziomie 5 lat z możliwością przedłużenia, to podpisujemy minimum 3 takie umowy, maksymalnie 18 przez ten czas, i potrzebujemy podjąć kilka, kilkanaście dobrych decyzji w swoim życiu. Ten scenariusz wydaje mi się dużo bardziej atrakcyjny — taki, który doprowadza nas do celu.
Jeżeli to Twoje hobby, to spoko
Jeżeli chcesz się bawić i mówisz: jestem inwestorem, podpisuję tyle umów, i dobrze Ci to robi na ego, albo pasjonujesz się tym — spoko, jak najbardziej jest to OK.
Jeżeli zajmujesz się tym zawodowo, jesteś zawodowym inwestorem, żyjesz z obracania pieniądzem, z tego, że inwestujesz i wyciągasz — spoko. Ale jeżeli zarabiasz na swoim biznesie i dodatkowo sobie inwestujesz, bo masz jakiś konkretny cel, jeżeli zarabiasz na etacie, jeżeli dostałeś spadek, to wydaje mi się, że masz ciekawsze rzeczy do robienia w życiu niż to, żeby regularnie sprawdzać, czy Twoje inwestycje są OK i czy wymyśliłeś jakieś nowe, i znowu czy są OK.
Inwestycja to nie jest kołderka
Kiedy tak sobie rozmawiam, to jednym z argumentów jest to: ale jak jest taka krótsza inwestycja, to ja się z tym po prostu lepiej czuję. Staram się być bardzo szczery i naprawdę mówić, co myślę. I jak słyszę, że ktoś mówi, że przez taką roczną inwestycję czuje się lepiej, to ja sobie myślę… A czasami to nawet mówię, jak z kimś mam taką relację, że mogę to powiedzieć, to mówię po prostu, że to jest inwestycja, to jest matematyka i inwestycja jest po to, żeby na niej zarabiać, a nie żeby się z nią lepiej czuć. Oczywiście masz się czuć bezpieczny, ale jeżeli nie czujesz się bezpiecznie z tą inwestycją, to inwestowanie na rok jest głupim pomysłem. A jeżeli decydujesz się na inwestycję na rok, to od razu zdecyduj się na inwestycję na dłuższy czas, na 3, 4, 5 lat z możliwością przedłużenia tej inwestycji.
To nie jest miła, przyjemna kołderka do przytulenia, żeby czuć się z nią dobrze.
Jeżeli się nie czujesz dobrze z inwestycją roczną, to po prostu w nią nie wchodź. A jeżeli czujesz się z nią dobrze, to pomyśl o tym, że ma sens zainwestować na dłuższy czas, żeby później nie marnować czasu i żeby później mieć stały dochód.
Licz swój czas jako inwestycję — to jedna z moich rad, którą ciągle mówię ludziom, którzy mówią: ja tam sobie coś poflipuję, zrobię coś z nieruchomościami. OK, to jest fajne, ale wtedy traktujesz to jako aktywny biznes. Więc tak jest.
To nie są porady inwestycyjne
Dobra, bo już lecę trochę za bardzo. Tyle. Moim zdaniem średnioterminowe inwestycje są lepsze niż takie super krótkoterminowe. Przy długoterminowych oczywiście trzeba się zastanowić, jaki masz konkretnie cel. Ale średnioterminowa inwestycja, 2, 3, 4, 5 lat z możliwością przedłużenia inwestycji, to jest coś fajnego.
Nie mówię Ci, w co masz włożyć pieniądze, i niczego Ci nie obiecuję. Mówię tylko, jak sam liczę czas i ryzyko, i co z tego dla mnie wynika. Zdarza się, że przez 1-2 dni nie odpowiadam na pytania, a wtedy ktoś inny już daje odpowiedź — bo w tych tematach inwestorskich dużo osób ma po prostu dobrą wiedzę i pomagamy sobie nawzajem.
Chcesz poukładać to z kimś, kto takie decyzje podejmuje na własnym majątku i pokazuje je od kuchni? Zajrzyj do Rocznego Mentoringu z Marcinem Kokoszką.
Przeczytaj też
- Dywersyfikacja – czy ma sens i czy można na niej stracić?
- Inwestowanie: 5 rzeczy, które warto wiedzieć na start


