To historia z lat 2016–2018. Jak do zamykania spółki dołożyłem ponad 20 tysięcy złotych.
Opowiem Ci w osiemnastu punktach, jak nie zamykać spółki.
Jak to zrobiliśmy, że dołożyliśmy ponad 20 tysięcy złotych do zamykania spółki, podczas kiedy powinna to być formalność. Jak to jest, że bardzo dużo początkujących przedsiębiorców, osób które dopiero zaczynają robić biznes, myśli sobie: przecież ja wiem, co tam trzeba zrobić, ja wiem, jak ustalić ceny.
Mogę być nawet o połowę tańszy
Czasami słyszę właśnie takie teksty, że ktoś mówi: kurde, jak ja otworzę, ja muszę otworzyć taki biznes, bo jak ja widzę jakie oni mają ceny, to ja mogę być nawet o połowę tańszy. Tylko jak wielu rzeczy bardzo często nie uwzględniamy w prowadzeniu tego biznesu, które musi uwzględnić ktoś, kto już prowadzi to na większą skalę, dlatego, że na przykład są takie sytuacje jak my mieliśmy, że jedną ze spółek trzeba po prostu zacząć zamykać, można powiedzieć, że była błędnie podjęta decyzja o tym, żeby w ogóle otworzyć, miała być to spółka celowa, spółka komandytowa, gdzie mamy cztery osoby w takiej spółce.
Prowadziliśmy w identycznym składzie inną spółkę, ale chcieliśmy rozdzielić te działalności, więc stwierdziliśmy: otworzymy osobny podmiot prawny po prostu do osobnego biznesu. Bardzo szybko okazało się, że dosłownie po kilku tygodniach czy miesiącach jednak tego nie będziemy w ten sposób robić, więc po tym jak otworzyliśmy taką spółkę, postanowiliśmy że ją zamkniemy.
Osiemnaście punktów, czyli jak to szło po kolei
- W styczniu 2016 roku — powstanie spółki, rejestracja w KRS-ie. To pierwszy punkt.
- Dosłownie kilka tygodni później — decyzja o tym, że można tę spółkę zamknąć, że należy ją zamknąć, bo jej nie potrzebujemy.
- W październiku tego samego, 2016 roku — rozpoczęcie czynności zamykania spółki, potwierdzenia z ZUS-u, z Urzędu Skarbowego, z banku, czyli zbieranie dokumentów.
- W styczniu — wysłane do KRS-u wszystkie wnioski i zatwierdzone sprawozdania finansowe za 2016 rok.
- Oczekiwanie. Dokumenty do nas nie wracały, bo adres korespondencyjny był w innym miejscu.
- Pisma do wszystkich tych miejsc, że już nas tam nie ma, że jest nowy adres korespondencyjny — przy czym nie wszystkie instytucje uznały to pismo.
- Drugiego 0:2, czyli w lutym 2017 roku, dostaliśmy z sądu informację o tym, że opłatę którą zrobiliśmy wtedy powinniśmy otrzymać z powrotem i mamy podać im numer rachunku, na który mają nam ją zwrócić — więc już wiedzieliśmy, że coś jest nie tak.
- Nasze pismo z numerem rachunku.
- Nasze pisma z prośbą o wysłanie nam dokumentów, które u nich były, bo już wiedzieliśmy, że nie ogłosili nam zamknięcia tej spółki, a dokumenty do nas nie wracały, bo cały czas były wysyłane na poprzedni adres korespondencyjny, mimo późniejszej zmiany — nie działo się to z automatu.
- Dopiero w połowie czerwca — odpowiedź z sądu, że należy opłacić opłatę kancelaryjną za ponowne przesłanie tych dokumentów, jako że wcześniej były już wysyłane, tylko że na inny adres.
- W tym samym miesiącu — wszystko opłacone, pisma do sądu z informacją, że zapłaciliśmy, i z prośbą o zwrot dokumentów na prawidłowy adres.
- W sierpniu 2017 roku — podjęcie uchwały o rozwiązaniu spółki u notariusza.
- W tym samym miesiącu — złożenie kolejnego wniosku, wszystkie zrobione sprawozdania i prośba o wykreślenie spółki w KRS-ie.
- W październiku — pismo o uzupełnienie braków formalnych.
- W październiku wysłaliśmy wszystkie te rzeczy, a od razu jeszcze pismo o wydłużenie terminu o 7, dlatego że czekaliśmy na nowe zaświadczenia z ZUS-u i z Urzędu Skarbowego.
- W listopadzie 2017 roku — odrzucenie naszego wniosku i cała procedura od nowa, dlatego że to wszystko się rozjeżdżało, trwało za długo i nie dostarczyliśmy tych zaświadczeń. Mimo pisma z prośbą o wydłużenie terminu.
- W lipcu 2018 roku — po raz kolejny podjęcie uchwały o rozwiązaniu spółki u notariusza, od razu wysłanie kolejnych wniosków i dokumentacji o wykreślenie spółki z KRS-u, a w odpowiedzi pismo z sądu o brakach formalnych złożonego wniosku.
- W sierpniu 2018 roku — uzupełnienie braków po raz kolejny, bo coś trzeba było jeszcze dosłać, podesłać, podpisać, i wreszcie zamknięcie spółki oraz wykreślenie z KRS-u.
Umówmy się, że u nas ludzie na co dzień się tym zajmują i jeżeli jakieś braki formalne powstały, to tylko w momencie tego, że coś się albo zmieniło, albo coś po prostu po drodze zaginęło. Można powiedzieć, że wiemy jak się zamyka spółki i jak te rzeczy się robi.
Czym w ogóle są te braki formalne
Na przykład jedna z sytuacji była taka, że podczas kiedy cztery osoby w danej spółce otworzyły spółkę nową, a istniała już spółka poprzednia z tym samym składem osobowym i w tamtej spółce było takie samo PKD, jedno z PKD jak w nowej spółce, to my nie dostaliśmy z nowej spółki podczas zamykania, że otwierając tą spółkę mamy zgodę z poprzedniej spółki na otworzenie działalności konkurencyjnej w tym samym składzie. Czujesz ten absurd?
I na to się czeka, gdzieś tam później przygotowuje i idzie po raz kolejny do notariusza, cztery osoby muszą w tym samym czasie się zgrać, przejść, ogarnąć wszystko i ponieść te koszty.
Skąd wzięło się ponad 20 tysięcy złotych
Skąd zatem ja dołączyłem do tego wszystkiego, czy to jest po prostu nasza firma. Dlaczego dołożyła do tego ponad 20 tysięcy złotych. Ano dlatego, że każda osoba w tej spółce płaciła swoje zdrowotne. Zdrowotne było w granicach 250 złotych. Jak sobie popatrzysz od założenia w styczniu 2016 roku lub bezpiecznie licząc od października, gdzie zaczęliśmy zamykać tą spółkę, 2016 roku do sierpnia 2018, mamy około dwudziestu dwóch miesięcy. Cztery osoby razem, 250 razy 22 miesiące, to minimum 22 tysiące złotych, a patrząc tak gdzieś tam do przodu, to można powiedzieć nawet w granicach 30 tysięcy złotych tego się uzbierało, plus to cały czas ktoś musiał robić, więc tutaj była zaangażowana i kancelaria, były opłaty sądowe, były opłaty notarialne, i księgowość była zaangażowana — więc jeżeli wszystkie te rzeczy dodać, no to mamy nagle, myślę, że co najmniej 30 tysięcy złotych.
A mówimy o błędnie podjętej decyzji o tym, że otworzyliśmy o jedną spółkę za dużo i podjęliśmy bardzo szybko decyzję o tym, że należy ją zamknąć, i staraliśmy się zrobić to najlepiej jak potrafimy, przy współpracy z dobrymi księgowymi i kancelarią, czyli osobami które ogarniają ten temat.
Nikt tego nie zrobił źle
I to go nie mówię po to, żeby powiedzieć, że ktoś u nas, czy to w księgowości, czy gdzieś, czy w kancelarii, zrobił coś nie tak jak powinien. Mało tego, nawet nie mówię, że jakieś urzędy po prostu zrobiły coś nie tak. Po prostu chodzi o to, że bardzo często w momencie kiedy takie rzeczy się dzieją. Tak może być. To są przypadki różne, losowe, bo to są jakieś gdzieś ktoś poszedł na urlop, nie wysłał na czas odpowiedzi, ktoś inny się zwolnił, gdzieś nie poszła jakaś odpowiedź, i to niezależnie od tego po której stronie, czy to jest po naszej stronie, czy po stronie urzędu.
Musimy wiedzieć, że takich rzeczy kompletnie prawie nikt nie bierze pod uwagę w momencie kiedy otwiera swoją działalność i w momencie kiedy ktoś liczy swoje koszty, przychody i mówi: wow, jak to w ogóle jest możliwe, że tam ci ludzie na tym nie zarabiają, mając takie stawki godzinowe. Dlatego, że w momencie kiedy chcesz być murarzem, to nigdy nie pomyślisz o tym, że podczas kiedy bierzesz jakieś zlecenie, może uwzględnisz koszty reklamy. Ale czy uwzględnisz koszty właśnie chociażby zamykania jakiejś spółki dodatkowej?
Czego nikt nie wpisuje w koszty
Możesz powiedzieć, że murarz nie potrzebuje kilku spółek. W branży deweloperskiej czy gdzieś się otwiera tych spółek trochę więcej. Jeżeli zaczynasz robić jakikolwiek biznes, czasem będziesz chciał rozszerzyć swoją działalność, będziesz chciał robić to z innymi partnerami, niekoniecznie będziesz chciał ich wpuszczać do swojego biznesu, albo niekoniecznie ty będziesz chciał dochodzić do jakiegoś innego biznesu. Nawet pomiędzy spółkami otworzysz jakąś inną spółkę, żeby formalnie nawiązać taką współpracę, albo mieć jakiś taki podmiot, w którym można by było wspólnie wykonywać jakieś usługi, czy też produkować jakieś konkretne rzeczy.
I wtedy mogą pojawić się takie koszty administracyjne, koszty prawne, koszty księgowe — to wszystko trzeba wliczyć w swój biznes. Ja tu na konkretnym przykładzie podaję Ci krok po kroku, jaka ilość rzeczy czasami może cię zaskoczyć. Wiadomo, że wtedy kiedy to wszystko trwało, to po prostu była jedna informacja na kilka miesięcy, więc nie czuję aż takiego dużego obciążenia. Ale na końcu, kiedy to wszystko już policzysz, popatrzysz ile tego wszystkiego było.
Nagle patrzę na to i mówię: w którym miejscu, w kosztach, w budżecie, w czymkolwiek mamy coś takiego zapisanego. Nie ma takich rzeczy. Nikt tego praktycznie nie planuje. Może w korporacjach większych coś takiego ma miejsce, natomiast w mniejszych działalnościach, w mniejszych spółkach tego typu rzeczy się nie planuje. Z tym po prostu się leci, to się robi, chcemy, oczywiście zakładamy że wszystko powinno pójść dobrze. Ale bywa naprawdę różnie.
Nie obwiniaj się za to
Ja tego nie mówię po to, żeby Cię straszyć. Bardziej chodzi mi o to, żeby mieć taką świadomość tego, że tak może być, i żeby też nie frustrować się. Bo wiesz, w momencie kiedy ja na to wszystko patrzyłem, to myślę: ja pierdzielę, jak ja mam dać sobie prawo do tego, żeby innym osobom doradzać jak prowadzić biznes. Zgłaszają się do mnie ludzie, którzy mówią: Marcin, dobierz mi odpowiednią formę prawną prowadzenia działalności. Ja patrzę: eksperci w swojej dziedzinie, jest mi niezmiernie miło, że się zgłaszają po to, żeby zabezpieczyć swój biznes, żebym ja im powiedział jak te rzeczy prowadzić, żeby samemu nie odpowiadali za to, ale żeby też — bo czasami tak bywa — sami nie byli zagrożeniem dla tego biznesu. Ja mam im pomagać i robić takie rzeczy, a tutaj taki fuckup i coś takiego ma miejsce. Tak i tak, i tyle czasu to wszystko trwało.
No i z jednej strony trzeba by być na coś takiego przygotowanym, a z drugiej nie obwiniać się za to, że coś takiego ma miejsce, bo to jest normalne. W momencie kiedy cały czas się rozwijamy, kiedy idziemy do przodu, kiedy skupiamy się na biznesie, a nie na całej administracji wokół tego, coś takiego może mieć miejsce i nie powinniśmy siebie obwiniać o to, że jesteśmy głupi, że czegoś tam nie przewidzieliśmy, że takie rzeczy mają miejsce. Nie powinniśmy być nawet źli na to, na rząd czy urzędy, czy jakieś inne miejsca — po prostu należałoby to wkalkulować w ryzyko, zrobić większe marże, robić lepszej jakości usługi, które pozwalają nam po prostu więcej zarabiać, otaczać się oczywiście mądrymi, dobrymi ludźmi, którzy ostatecznie są w stanie takie tematy doprowadzić do końca.
Ja to traktuję jak jedną z lekcji i ja zapłaciłem taki rachunek za to, żeby właśnie wyjść i żeby popełnić takie różne sytuacje. Natomiast teraz rzeczywiście, dzięki między innymi temu, jestem w stanie dobrze doradzać ludziom, dlatego że uczymy się. Mówi się, że na porażkach się ludzie uczą. Na szczęście nie tylko swoich, bo jak widzę jakie sytuacje mają poszczególni moi klienci, to też się potrafię uczyć i na porażkach, i na sukcesach, i przekuwać to później dalej w rozwój, zarówno swój, jak i innych moich klientów.
Myślę, że temat wyczerpany. Że zarówno opowiedziana cała historia w osiemnastu punktach, jak zamykaliśmy spółkę, jak nie należy tego robić, o tym ile i jak dołożyliśmy do tego, i w jaki sposób, i dlaczego tyle kasy po prostu na to poszło.
Chcesz mieć to poukładane wcześniej?
Te i inne kwestie poruszam w swoim autorskim programie rozwoju firmy. Zobacz agendę szkolenia tutaj: System Rozwoju Firmy.


