Od czego zależy Twój sukces? Książkowe inspiracje – Poza Schematem

Inspiracja książką “Poza schematem” Malcolma Gladwella, w której zdradza, biorąc pod lupę wiele przykładów, co jest niezbędne, aby odnieść prawdziwy sukces.


Dzisiaj opowiem Wam o inspiracji książką “Poza schematem”.

Dla mnie niesamowita książka, w której przeczytałem, że ciężka praca nie wystarczy i w życiu trzeba mieć bardzo dużo szczęścia i opierając się na faktach, opierając się na danych i statystykach czytamy, że bardzo często nie do końca ciężka praca ma znaczenie. Między innymi starając się gdzieś tam patrzeć i zweryfikować różne statystyki. W hokeju na lodzie okazało się, biorąc pod uwagę, że tak naprawdę w krajach, w których już od dzieciństwa dzieci grają w hokeja, czy grają w koszykówkę, czy w piłkę nożną, to od małego już są rekrutowani do różnych drużyn. I się okazało, że dla takich dzieci, które są małe, to bardzo często najlepsze takie osoby, czy też później, które grają w ligach zawodowych są to osoby urodzone w poszczególnych miesiącach. I dlaczego tak się dzieje. Przede wszystkim dlatego, że jeżeli rekrutacja zaczyna się np. od pierwszego stycznia i biorą 4 latków do takiej rekrutacji, to 4 latek który urodził się w styczniu, a 4 latek, który urodził się w grudniu, czyli rocznikowo, to jest 25% życia różnicy tego dziecka. Automatycznie takie dziecko prawdopodobnie będzie większe, prawdopodobnie będzie dojrzalsze, prawdopodobnie będzie zwinniejsze, silniejsze i wszystkie te cechy, które są potrzebne do wykonywania profesjonalnego sportu.

Dla mnie jak to przeczytałem, to mówię: wow! To jest takie logiczne.

A na co to się przekłada dalej. Kolejna rzecz, to czy osiągniesz sukces, czy nie, to są godziny, które na przykład spędzisz na boisku, więc jako 4 latek, jeżeli jesteś większy, silniejszy, grasz dobrze, cały czas grasz i jesteś na boisku. Jeżeli jesteś słabszy i nie grasz, to siedzisz na ławce rezerwowych. Siłą rzeczy bardzo szybko jako 4 latek pokonujesz 5 latka, który siedzi na ławie, bo masz większe doświadczenie. Rok później zaczynasz pokonywać jeszcze starszych zawodników i zaczynasz, okazuje się, że masz talent. Jesteś tym po prostu takim wybranym dzieckiem.

Ale czy w szkole nie mieliśmy tak samo. Że byliśmy coraz lepsi w tych przedmiotach, w których na początku się okazało: o, to mi dobrze idzie, nauczyciel mnie pochwalił. I zaczynam więcej czasu poświęcać na to, zaczynam trenować, siłą rzeczy chwilę później jestem w tym jeszcze lepszy i chcę poświęcać na to jeszcze więcej czasu. Jeżeli tutaj do tego dochodzą predyspozycje jeszcze stricte fizyczne, które są uzależnione od tego, kiedy się urodziłem, czyli tak jak na przykład w hokeju rekrutacja była od września. A później okazało się, że większość zawodników grających w profesjonalnej lidze urodziła się we wrześniu październiku listopadzie, to daje mega dużo do myślenia. I oczywiście, że były też osoby z sierpnia, tylko że to był promil, procent, malutki procent tych osób. Tak samo, jak w innych ligach, gdzie rekrutuje się od stycznia takie dzieci, to najwięcej zawodników było styczeń, luty, marzec. I tutaj takie dane, takie statystyki, na które w ogóle wcześniej nikt nie zwracał uwagi okazuje się, że są szczególnie istotne.

Teraz wiedząc o czymś takim jesteś w pisanie albo odpowiednią dyscyplinę sportu dobrać gdzieś tam dla dziecka, jeżeli podoba się dziecku jedno, drugie, trzecie. Albo w inny sposób do tego podejść i po prostu na przykład jak mogłoby to wyglądać, to zrobić taką ligę kwartalną. Dzieci, które urodziły się w danym roku, w danym kwartale grają razem. I dopiero po kilku latach, gdzie ta granica się zaciera, można uznać po prostu: hej, z tego kwartału to dziecko jest najlepsze, z tego kwartału to, z innego jeszcze inne. Natomiast to są kwestie tego, czy ktoś będzie zawodowym sportowcem, czy nie. A teraz przejdźmy dalej.

Popatrzmy, jak dużo mamy takich naleciałości od rodziców, od kultury, w której się wychowujemy, od kraju, w którym też jest jakaś kultura i pewne rzeczy są nam od małego wpajane. Od tego, czy w danym kraju jest taki szacunek do osób starszych, czy są wpajane, na przykład hierarcha jest bardzo ważna. Czy być może gdzieś panuje sarkazm, jakieś takie ciągłe wrzutki sobie nawzajem. Były podawane tam przykłady pilotów. Pilot jako zawód niesamowicie przecież odpowiedzialny, gdzie lecisz samolotem, masz 150, 200 osób na pokładzie. Lecisz z tymi osobami i były przykłady osób, które lecą z kraju, w którym jest ogromna hierarchia, w którym jest, na przykład główny pilot jest najważniejszy w samym samolocie, w całym samolocie. I drugi pilot nie był w stanie powiedzieć w sposób taki, żeby główny pilot zrozumiał to, że popełnił błąd, że się pomylił. Mówiąc o tym, że jest to ogromny błąd ,że prawdopodobnie za chwilę się rozbiją, mówił mu: dobrze, że dzisiaj mamy takie narzędzie. Sugerując mu, że na tym narzędziu jest odpowiedź na jego błąd, gdzie po prostu zamiast powiedzieć: hej, za 150 metrów się rozwalimy, zmień tu kurs, albo złapać po prostu i dźwignąć samolot do góry łapiąc jakiejś tam narzędzia, którymi sterują te samoloty tak i zareagować, nie był w stanie pokonać czegoś, co miał wpajane od małego, czyli szacunek do osób starszych, to że hierarchia jest najważniejsza, że jeżeli ten przełożony jego tak postanowił, to to jest najważniejsze.

Te osoby miały to tak silnie zakorzenione, że nie tylko wolały, czy na pewno nie na poziomie świadomym, ale ostatecznie zginąć. Ale oprócz tego jeszcze zginęło ileś osób, które leciały z nimi. Tak jak gdzieś tam właśnie lecąc do Stanów Zjednoczonych, gdzie ta bezpośredniość jest na zupełnie innym poziomie, gdzie nawet się zdarzają jakieś tam pyskówki, czy właśnie takie przekomarzania, a z drugiej strony siedzi osoba, która ma przeogromny szacunek do kogoś, kto jest wyższy rangą, czyli w tym przypadku osoby, która mu pozwala lub nie pozwala lądować. Był pilot, który w taki sposób rozmawiał z wieżą, że nie doleciał, nie wylądował na czas, bo skończyło się paliwo i po prostu się rozwalił. Zginęli wszyscy, którzy lecieli.

Kiedy o tym słuchałem byłem po prostu zły. Po prostu słuchając książki, słuchając o tych historiach, mówię: jak oni mogą, to jest przecież idiotyzm. Jak tak można. Przecież ci ludzie są odpowiedzialni, są pilotami, którzy byli szkoleni, a zachowują się po prostu jak idioci.Byłem zły cały słuchając audiobooka, jak tak mogło w ogóle być.

Ale czy my nie mamy takich samych rzeczy? Czy my może na inną skalę. Być może nie mamy aż takich odpowiedzialnych stanowisk. Ale czy tak samo się nie zachowujemy. Ja potrzebowałem dwa dni dojrzeć do tego, gdzieś tam myśleć, po prostu w głowie to miałem cały czas. I teraz jak o tym wszystkim myślę, to jest trochę tak jak z tym w jaki sposób inni o nas dbają. W jaki sposób nam pewne rzeczy mówią.

Teraz tak myślę, że ja zaczynam teraz po latach rozumieć moją babcię, ale trochę muszę mieć właśnie taki translator włączony. Wtedy kiedy babcia mi mówiła: Marcinku, ty się tak nie ciesz z tych twoich dobrych sukcesów, bo nigdy nie wiadomo jak to będzie.

To babcia nie chciała, żebym ja był smutny. Ona po prostu chciała, żeby w razie gdyby kiedyś coś nie poszło, to żebym ja nie czuł zawodu. Żebym ja teraz może się tak nie chwalił tymi sukcesami, dlatego że jeżeli kiedyś by tych sukcesów takich nie było, to raz żeby ich nie było, a dwa, że też trochę co inni sobie pomyślą, no i żebym ja nie był smutny i żeby mi nie było tak źle. Więc nie ma co się chwalić tymi sukcesami tak teraz, bo nie wiadomo jak będzie i ze strony babci to był język miłości. Babcia chciała dla mnie dobrze. Tak gdzieś tam troszczyła się o mnie, dlatego mi to powiedziała.

W tamtym momencie ja sobie myślę: ja pierdzielę, jak to jest. Człowiek zasuwa od rana do nocy, zapierdziela. Wywalczyłem to sobie sam do jasnej ciasnej. I ja mam teraz się z tego nie cieszyć? Po prostu obrażony byłem. Jak może jeszcze moja najbliższa rodzina nie doceniać i jeszcze nie pochwalić i nie pozwolić mi się z tego cieszyć. Mówię: nie ma takiej opcji, będę się z tego cieszył, bo sobie na to zapracowałem.

A teraz wiem, że obojgu nam zależało na tym samym. I ile takich rzeczy jest, które są właśnie takie poza schematem, które trzeba zrozumieć, które trzeba zrozumieć patrząc oczami drugiej osoby, ale też mając doświadczenia tej osoby. Mając też gdzieś tam właśnie takie uwarunkowania kulturowe, uwarunkowania, można powiedzieć, takie geologiczne, czy takie po prostu że związane bezpośrednio z jakimś miejscem, związane z danym językiem. To, że jeżeli w jednym kraju łatwiej nazywa się jakiejś cyfry, to dzieci w tym kraju szybciej uczą się matematyki. Szok.

To coś, o czym w ogóle na codzień nie myślimy. Nie wierzę w to, że Wy czy ja kiedykolwiek wcześniej byśmy o tym pomyśleli, gdyby ktoś nam o tym nie powiedział. To nie są rzeczy, o których na co dzień myślimy. A książka ta pokazuje wszystkie te schematy.

Można powiedzieć, że dosłownie parę rzeczy Wam zaspoilerowałem, ale to było po to, żeby Wam pokazać, ile tam jest informacji, ile tam jest wiedzy i jakie rzeczy można brać pod uwagę. I że to nie jest zawsze tak, że jeżeli będziesz ciężko pracował to osiągniesz sukces, bo na to mogą mieć wpływ ogromnie inne rzeczy, które są związane z pogodą, z lokalizacją w której się urodziłeś, z datą w której się urodziłeś, w jakiej rodzinie się wychowałeś, w jakim ustroju w kraju się wychowywałeś i dorastałeś. Czy akurat nie było jakiejś rewolucji przemysłowej, czy też informatycznej, czy jeszcze jakiejś innej. I też są w tej książce informacje o tym, jakie szanse miał Bill Gates być w tym miejscu, w którym jest, gdyby urodził się w innym czasie. Tu już Wam nie będę odpowiadał. To już musicie sobie przeczytać w tej książce. Ja Wam serdecznie polecam książkę “Poza schematem”, jedną z najciekawszych książek oparta na danych, po prostu w świetny sposób napisana, gdzie przekazuje fajne informacje, a oprócz tego jest po prostu masa danych informacji. Lubię mieć rzeczy poparte właśnie danymi, lubię słuchać fajnych, ciekawych historii, ale takich, które są czymś poparte. Ta książka taka jest. Także z całego serca Wam ją polecam. Książka “Poza schematem”.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.