...

Marcin Kokoszka Go BIG or Go HOME

Mediacje. Sprawdź, czego nie wiesz o mediacjach w sprawach frankowych!

Bank wysyła propozycję ugody, a sąd może w każdej chwili skierować sprawę do mediacji. Radca prawny Monika Świderska tłumaczy, czym mediacja różni się od ugody podpisanej z bankiem na boku, kto jest mediatorem i o co pytać, zanim cokolwiek podpiszesz.

Przeczytaj to najpierw. Poniżej jest zapis rozmowy sprzed lat, z serii „Aspekty prawne w życiu prywatnym i biznesie”. Stan prawny i orzecznictwo w sprawach frankowych zmieniały się od tamtego czasu wielokrotnie, a propozycje banków wyglądają dziś inaczej niż wtedy. Traktuj ten tekst jako opis procedury i doświadczeń kancelarii z tamtego okresu, a nie jako poradę dla konkretnej umowy. Zanim podejmiesz decyzję o mediacji albo o ugodzie, sprawdź aktualny stan prawny u prawnika, który zna szczegóły sprawy.

Jeżeli wolisz obejrzeć:

Mediacje w sprawach frankowych

Jeżeli wolisz posłuchać:

Mediacja w toku sprawy sądowej

W postępowaniu sądowym zarówno sąd, jak i strony mogą na niemal każdym etapie zgłosić chęć zawarcia ugody i wszczęcia postępowania mediacyjnego. Sąd, kierując sprawę na postępowanie mediacyjne, wyznacza mediatora i wyznacza czas, w którym strony mogą dojść do porozumienia.

Po upływie tego terminu sprawa wraca na wokandę. Czy strony zawarły ugodę? Czy nie zawarły i trzeba dalej procedować?

Mediator to nie sędzia. Osoba wyznaczona do tej roli powinna być przede wszystkim bezstronna i nie może swoim zachowaniem doprowadzić do tego, że któraś ze stron uzna, że ta mediacja nie ma sensu albo nie jest obiektywna. Jego zadanie jest jedno: pomóc stronom dojść do jakiegokolwiek porozumienia i czuwać nad tym, żeby rozmowa była merytoryczna.

W takiej mediacji strony po prostu zgłaszają swoje żądania i pomysły na rozwiązanie sporu. Kiedy dojdą do kompromisu, mediator spisuje ugodę, a sprawa trafia do sądu, w którym ta ugoda zostaje zatwierdzona.

W ugodzie strony rozstrzygają nie tylko o głównym stanowisku. Rozstrzygają też o kosztach procesu — zazwyczaj koszty zastępstwa procesowego w przypadku zawarcia ugody znoszą się wzajemnie, więc żadna ze stron nie zwraca drugiej kosztów prowadzenia sprawy przez prawnika. Kwestia opłaty sądowej też jest w takiej ugodzie rozstrzygana.

Mediacja pozasądowa

Drugim rodzajem jest mediacja pozasądowa. Ma miejsce wtedy, kiedy postępowanie sądowe jeszcze się nie zaczęło, albo kiedy toczy się obok już prowadzonej sprawy.

W sprawach frankowych mediacje pozasądowe prowadziła wtedy Komisja Nadzoru Finansowego, a mediatorami byli pracownicy tejże Komisji. To może budzić obawy co do bezstronności takich pracowników — uzasadnione albo nie, ale budzi.

Zasada jest natomiast niezmienna: mediator ma pomóc osiągnąć kompromis, a nie narzucać swoje stanowisko.

Sama praktyka wyglądała wtedy tak, że mediacje w postępowaniach frankowych były bardzo rzadkie, zwłaszcza te sądowe. Banki do pewnego momentu nie chciały negocjować i twierdziły, że ich umowy są całkowicie legalne, wszystko jest zgodne z prawem i absolutnie nie ma mowy o nieważności umów.

A jednocześnie te same banki w czasie postępowań sądowych występowały z propozycją zawarcia ugody. Zazwyczaj nieoficjalnie i poza samym postępowaniem: wiadomość mailowa do pełnomocnika albo sygnał na rozprawie, że są skłonni ugodę zawrzeć. Kiedy kredytobiorca stwierdzał, że chce się z taką propozycją zapoznać, bank na jego żądanie robił szczegółowe wyliczenia.

Co banki proponują w ugodach

Przeróżne rzeczy. W tamtym czasie powtarzały się trzy schematy:

  • Przewalutowanie umowy kredytu — tak, jakby od samego początku był to kredyt złotówkowy z oprocentowaniem WIBOR. Analitycy banku wyliczają wtedy nadpłatę, jaka wobec tego narosła. Czasami nadpłata jest tak duża, że po zaliczeniu jej na saldo kredytobiorca tego kredytu już nie ma i staje się osobą niezwiązaną żadną umową kredytu z tym bankiem.
  • Przewalutowanie po jakimś kursie — bank również wylicza nadpłatę, którą albo zalicza na saldo kredytu, albo bezpośrednio oddaje kredytobiorcy.
  • Umorzenie reszty kredytu — jedynie umorzenie, bez wypłaty jakiejkolwiek nadwyżki. Jedynie albo aż, w zależności od tego, kto patrzy.

Przy tym trzecim wariancie wraca zawsze to samo pytanie: jaka jest właściwie moja korzyść, skoro bank umorzy mi dług, ale nic nie dostanę?

Ugoda jest wzajemnym ustępstwem

Na to trzeba spojrzeć z perspektywy obu stron. Ugoda z definicji polega na tym, że strony robią sobie wzajemne ustępstwa i dochodzą do kompromisu, który jest satysfakcjonujący dla obu.

W sprawach prowadzonych dla klientów zawsze pada to samo pytanie:

“Pani, czy też Panie mecenasie, czy mam zawrzeć taką ugodę?”

I zawsze pada ta sama odpowiedź. Prawnik nie może powiedzieć wprost: proszę zawrzeć albo proszę nie zawierać. To nie jest wykręt — to jest granica roli.

Zamiast tego kancelaria prosi klienta o zrobienie listy za i przeciw. Na spokojnie, samemu, z odpowiedzią na jedno pytanie: na czym mi tak naprawdę zależy?

Bo odpowiedzi bywają skrajnie różne. Jedni chcą zakończyć postępowanie sądowe i mieć święty spokój z bankiem. Inni uważają, że mają na to czas, mają na to środki i chcą prowadzić sprawę dalej, aż do rozstrzygnięcia.

Korzyść też każdy definiuje inaczej. Dla jednej osoby korzyścią jest zwolnienie z długu i to, że nie będzie musiała dalej płacić rat. Dla innej — to, że owszem, zostanie jej część kredytu, ale będzie miała pewną, wynegocjowaną ratę, na przykład ze stałym oprocentowaniem, i przez kolejne lata będzie wiedziała, jakie jest jej saldo kredytu.

Trzeba przy tym liczyć się z tym, że postępowanie sądowe może trwać nawet kilka lat i generować dodatkowe koszty. Widać też było wtedy, że banki zaczynają pozywać kredytobiorców, którzy mają sprawę w sądzie albo już uzyskali wyrok. To jest realny element rachunku, a nie straszak.

Zanim podpiszesz — przeczytaj samą ugodę

Najważniejsze jest skupienie się na analizie treści dokumentu, a nie na samej kwocie w mailu. Bank mógł zastrzec w środku rozwiązania, których na pierwszy rzut oka nie widać.

Czasami te ugody są sformułowane takim językiem, że po prostu nie są zrozumiałe dla przeciętnego Kowalskiego. To nie jest przypadek.

Dlatego jeżeli nie jesteś jeszcze w sądzie, a dostałeś propozycję ugody, dobrym ruchem jest danie jej prawnikowi do przeczytania, zanim cokolwiek podpiszesz. Kancelaria robi takie analizy i można się do niej zgłosić: emediatorlegal.pl.

Mediacja i ugoda to nie jedyne ścieżki, o które ludzie pytają. Osobno opisałem, jak wygląda pozew zbiorowy w sprawach frankowych i co się dzieje po prawomocnym rozstrzygnięciu — o tym jest Kredyt frankowy. Najczęstsze pytania frankowiczów! Część 3. Jest też najprostszy krok, od którego wielu zaczyna, czyli reklamacja kredytu frankowego.

Decyzja i tak jest o pieniądzach

Ugoda, mediacja albo dalszy proces — każda z tych dróg inaczej rozkłada raty, koszty i czas w domowym budżecie. Wybór łatwiej zrobić wtedy, kiedy widzisz całość swoich zobowiązań, a nie tylko ten jeden kredyt.

Jeżeli potrzebujesz to poukładać z kimś z zewnątrz: Doradztwo oddłużeniowe.

Zostaw komentarz

Seraphinite AcceleratorOptimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.