W co inwestuję 500 plus mojej córki?

Dzisiaj odpowiem na pytanie w co inwestuję 500+ mojej córki.


Przede wszystkim chcę powiedzieć, że nawet jeżeli to my z żoną dostajemy te pieniądze, to od początku wiemy, że tak naprawdę są to pieniądze naszej córki. Dlatego mówię, w co inwestujemy Jej pieniądze, które dostaje. Jeśli chodzi o to, jak podeszliśmy do tego tematu, jak myśleliśmy, co z tymi pieniędzmi zrobić, stwierdziliśmy, że zaczniemy inwestować w te rzeczy, które są naszą największą życiową wartością, czyli oczywiście zdrowie, natomiast uznaliśmy, że naszym obowiązkiem jest, żeby zapewnić dziecku również opiekę lekarską oraz edukację.

Jeżeli chodzi o edukację, to stwierdziliśmy, że 200 zł z tego 500+ możemy wydawać na jakieś dodatkowe zajęcia. Oprócz tego, że i tak były zajęcia z basenu czy inne dodatkowe – nie wiem, jak się nazywają, ale dzieci bawią się różnymi sypkimi rzeczami, malują stopami, czy tego typu czynności. – Dla dzieci to jest fajna zabawa, poznają inne dzieci, więc tego typu sytuacje. Myślę, że i tak by to było. Natomiast tutaj wprost mówimy, że to są te pieniążki z 500+. Tak tłumaczymy Alusi, ale wydaje mi się, że ona chyba jeszcze nic z tego nie rozumie. Nie ma jeszcze nawet dwóch lat, ale już sobie myślę o tym… I tutaj jest pytanie do Was: po pierwsze, czy w coś inwestujecie te pieniądze, a jeżeli tak, to w co? Natomiast ważniejsze pytanie dla mnie brzmi: 300 zł odkładamy cały czas co miesiąc i zastanawiam się czy jest taki wiek, od którego powinienem powiedzieć: Ala, zdecyduj i powiedz, w co chcesz zainwestować 100 zł?

Cały czas staram się mocno edukować moją córkę, czy mówić do niej. Na tyle, na ile rozumie, to opowiadam jej różne rzeczy. Za chwilę powinna rozumieć dużo więcej, więc chciałbym, żeby miała dobrą edukację finansową. I tu się zastanawiam, czy w ogóle jest dobrym pomysłem, żeby dziecko zaczęło co miesiąc w coś sobie te 100 zł inwestować z pełnymi tego konsekwencjami, bez żadnego podważania tego czy jest to dobry czy zły pomysł, to w coś bym jej te 100 zł inwestował i później mówił o konsekwencjach, zaletach, wadach itd., żeby mówić też jakie są możliwości, aby od małego obcowanie z pieniędzmi nie było dla niej czymś dziwnym czy nienaturalnym.

Czytając różnego rodzaju książki, widziałem, że jest to wyzwanie, że w Polsce o pieniądzach się nie mówi. Że wiele problemów jest z powodu pieniędzy, ale o pieniądzach się nie mówi. Jest też powiedzenie, że dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają. I myślę sobie, że to jest problem, że nie jesteśmy w stanie sobie normalnie, swobodnie rozmawiać o pieniądzach. Bo jeżeli nie jesteś w stanie o czymś rozmawiać, to ciężko się z tego tytułu edukować, rozwijać czy dzielić doświadczeniem, a chciałbym swoim dzieciom zapewnić odpowiednią edukację finansową, ale nie tylko taką, że mówię: tu masz Excel, policz sobie i zobacz ile wyjdzie. Albo jak na lokacie policzyć, ile procent zarobisz, czy w jakichś innych inwestycjach. Albo że trzeba sprawdzić bezpieczeństwo prawne, tylko żeby to odczuły, żeby to było dla nich naturalne, żeby też mentalnie do tego odpowiednio podchodziły.

Więc odpowiadając, to ok. 200 zł miesięcznie dajemy na różnego rodzaju rozwijające, edukacyjne tematy. Ostatnio kupiliśmy książeczki, które mi pani logopeda poleciła, uczymy się czytać i jak widzę, jak Ala to polubiła… Dla mnie na początku wyglądało to ułomnie. Tam jest: o… o… o… Inne bajeczki fajnie się czyta, sam się w nie wkręcam, a Ala mówi: inną, inną. To mówię: daj spokój, przecież ta jest fajna, czytamy dalej, muszę wiedzieć jak się skończy. To w tamtej są pojedyncze literki, a okazało się, że Ala jest zachwycona. Oglądamy tych książek po 5-7 po kolei. W zestawie jest ich chyba 18. Usypiając kiedyś, to popełniłem błąd, że wszystkie wziąłem koło łóżka. A jak coś jest koło łóżka, to trzeba do ostatniej przeczytać – wtedy można iść spać. Więc było ogromne wyzwanie, ale w końcu zasnęliśmy. Fajne te książeczki. Poszło to z tego budżetu 500+, a 300 zł z tego odkładamy na konto dla dziecka.

To, co jest ważne, to to, w jaki sposób zaplanowałem, jak Ala będzie mogła wypłacać sobie te pieniądze. Tu jest trochę tak, jak mówiłem w materiale o testamencie, że w razie gdyby Ala miała dostęp do tych pieniędzy, to ja nie chcę, żeby ona miała dostęp do wszystkich pieniędzy w wieku 18 lat. Myślę, że gdybym ja miał dostęp do kilkudziesięciu czy kilkuset tysięcy złotych w wieku 18 lat, to dzisiaj byłbym pewnie w innym miejscu. I nie mam na myśli tego, że byłby to dla mnie jakiś super start, tylko na pewno byłby to fajny czas, ale pewnie zaprowadziłoby mnie to w nie do końca dobre miejsca. Więc mam to zaplanowane tak, że jeżeli chodzi o zdrowie i edukację, to na to będzie mogła brać pieniądze kiedy chce i wręcz ile chce. Natomiast jeżeli chodzi o wydawanie na jakieś swoje potrzeby, to dopiero po 30-ce. Możecie powiedzieć: Marcin, kiedy to będzie?! O czym ty w ogóle myślisz?! Ale tak sobie dzisiaj myślę, że może część tej kasy w wieku 25 lat, ale większość dopiero po 30-ce. Może nawet zrobię tak, żeby po 25 roku życia dać jej możliwość inwestowania tych pieniędzy, że tylko na inwestycje będzie brała, a nie na rozwalenie, przy czemu kupowanie butów i samochodów, to nie jest inwestycja. Chyba że będzie rozwijała firmę transportową – wtedy może, jeżeli chodzi o samochód, oczywiście.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.