Marcin Kokoszka Go BIG or Go HOME

Pytanie od widza: Co robię rano? Moja codzienna rutyna i rytuały. 😊

Moje życie z bardziej prywatnej strony: Jakie są moje poranne zwyczaje? Dlaczego wstaję o 4:44 i jak buduję swoją wewnętrzną siłę dzięki codziennym rytuałom?


Dzisiaj odpowiadam na pytanie, jak wyglądają moje poranki.

Moje rytuały:

Ja tak naprawdę mam pewne swoje rytuały rano. Jeden z moich podstawowych pierwszych, to jest tak, że zazwyczaj… Jeżeli jestem zdrowy, jeżeli wszystko funkcjonuje tak, że śpię w domu, nie jestem na jakimś szkoleniu; chociaż i jak jestem na szkoleniu, to staram się w podobnych schematach działać. Ale na pewno, jak jest wyjazd, to jest trochę trudniej pewne rzeczy utrzymać w takim rygorze tak, kiedy jeżdżę sobie normalnie do biura, śpię w domu.

I Wstać o 4:44.

To też nie jest przypadek, to jest tak, że specjalnie budzę się o 4:44, a nie np. 4:45 albo równo o 5, dlatego, że nasz umysł, już tak się nauczyliśmy, że jak mamy być o 18 gdzieś, to jest tak mniej więcej 18, będziemy za 5, będziemy 5 po, nie ma problemu.

W firmie zaczęliśmy robić tak, że umawiamy się na jakieś spotkanie, np. o godzinie 14:03. I my wiemy, że jak jest 14:02, trzeba lecieć, trzeba już być, bo wiemy, że to jest naprawdę 14:03, bo tak się już nauczyliśmy. Gdybyśmy się umówili na 14, to ktoś przyszedłby za 5, ktoś przyszedłby 5 po. Jeżeli to jest 14:03, wszyscy przychodzą na 14:03.

Tak samo jak ja budzę się, widzę godzinę 4:44, wstaję; z jakiegoś powodu jest ustawione na taką godzinę. Wstaję i zaczynam działać.

II Pościelić łóżko.

Powiem też o takich rzeczach, nad którymi jeszcze pracuję, ale które uważam, że też są fajne i w momencie, kiedy jestem w stanie i uda mi się już coś takiego zrobić, to widzę, że to też fajnie działa. I pierwsza taką rzeczą jest zaścielenie po sobie łóżka. To jest bardzo prosta rzecz i taka, którą raczej mówi się 6-latkom. Ale tak jest. Od jakiegoś czasu nauczyłem się, żeby odwrócić się po wyjściu z łóżka, jakby zamknąć jakiś rozdział, pościelić łóżko i tak odciąć się od tego, jak powinno być i idę dalej.

III Wypić szklankę wody.

Kolejna rzecz, która jest w takim idealnym moim poranku, to mam trochę czasu na to, żeby na pewno szklankę wody się napić, to jest na dzień dobry, dlatego, że w nocy się odwadniamy, więc to jest ważne, żeby chociaż trochę wody dostarczyć organizmowi.

IV Pompki i medytacja.

Jeżeli mam taką możliwość, i tu mam dwie wersje wtedy: pierwsze co, to jeżeli mogę zostać do 6 rano w domu i nie muszę jechać do pracy, czy już nie mam jakichś innych obowiązków, lub jechać na siłownię, to wtedy już jakieś podstawowe przynajmniej pompki staram się zrobić plus medytacja 5-10 minut.

V Spacer wdzięczności.

W okresie wiosny do jesieni staram się przejść wokół domu pochodzić się trochę boso po trawie i wtedy też powiedzieć za co jestem wdzięczny. Wtedy popatrzę sobie na dom, popatrzę na wschód słońca. Mówię od wiosny do jesieni, dlatego że wiem, że można zimą, natomiast ja jakoś się super nie przekonałem do tego, żeby tak rano zimą chodzić boso po śniegu. Być może kolejną zimą pewne “morsy” mi tu napiszą w komentarzu: Marcin, warto.

Wiecie, morsowałem parę razy. Dałem radę, ale bardziej w kategoriach “dałem radę” niż “super przyjemne, chętnie pójdę jeszcze raz”.

Także jasne, można to robić. Wiem, że to hartuje, bardziej to zrobiłem dla zdrowia. Natomiast jeżeli chodzi o takie regularne wychodzenie na dwór, to pomiędzy wiosną a jesienią gdzieś tam sobie na to pozwalam. Jest to wtedy rzeczywiście przyjemne, jest to budujące. To coś takiego – nauczyłem się tego na szkoleniu u Kamili Rowińskiej – to jest hour power. Wtedy robię tak, że sobie przypominam wszystkie rzeczy i czasami mówię sobie nawet na głos za co jestem wdzięczny.

Codziennie dziękuję za rodzinę, za żonę, za córkę, za dom, w którym mieszkamy, za samochód, którym jeżdżę, za firmę, którą buduję, za firmy, które mam, niekoniecznie wszystkimi zarządzam, więc wtedy jestem wdzięczny za współpracowników z którymi pracuję, itd. Jest kilkadziesiąt rzeczy za które czuję wdzięczność.

VI Ułożyć plan dnia.

Układam sobie plan na dany dzień. Oczywiście już dzień wcześniej staram się mieć zaplanowany cały dzień, wszystkie najważniejsze punkty wypisane w kalendarzu i na liście do zrobienia. Natomiast wtedy też sobie przypominam te rzeczy, ale wcześniej mówię o rzeczach za które jestem wdzięczny. Dlatego, że w takim biegu, w ilości spraw, które mamy na co dzień do załatwienia można o tym zapomnieć, można widzieć rzeczy, które nie wyszły, które są trudne, jakie mają wyzwania. A w momencie, kiedy robisz rzeczy duże, kiedy robisz rzeczy ambitne, to umówmy się, że regularnie będziesz miał dostarczane takie różne, nie wiem, jak to powiedzieć, rzeczy z życia, które pozwolą Ci skupić się na rzeczach negatywnych. I Ty musisz sam odwrócić wzrok od tych rzeczy negatywnych i skupić się na tym, co jest pozytywnego.

Myślę wtedy znów za co jestem wdzięczny i tak naprawdę ten dzień właściwie już jest udany. Już wiem, niezależnie od tego czy pada deszcz czy jest fajna pogoda, mówię: wow, jest tyle rzeczy za które mogę być wdzięczny, za ludzi, których spotkałem na swojej życiowej drodze, za ludzi, których dopiero spotkam i od których będę mógł się czegoś nauczyć, za rzeczy, których już się nauczyłem. Także jest tego sporo. Są dziedziny życia, które są dla mnie ważne, wtedy o nich myślę i myślę o tym za co już jestem wdzięczny.

W momencie, kiedy wracam, zazwyczaj medytacja jest przed takim spacerem, więc mam kilka minut na to, żeby się skoncentrować i zauważyłem, że trochę spokojniej jeżdżę odkąd medytuję. W pracy też jestem spokojniejszy, nie podejmuję pochopnych decyzji. I mimo, że jakoś bardzo dużo nie edukowałem się na temat samej medytacji, postanowiłem spróbować. To nie jest żaden rytuał religijny, bardziej coś, co chciałem sprawdzić, spróbować. U mnie działa, więc stosuję.

VII Aktywność fizyczna.

Później, tak jak mówię, jeżeli mam czas, ale to zazwyczaj zamiast takiego spaceru i zamiast pompek, jadę na siłownię, to wtedy poćwiczę sobie na siłowni, po siłowni albo po takim spacerze jadę do pracy.

VIII Słuchanie audiobooków.

Jadąc do pracy – to też jest dla mnie szczególnie ważne – w 99,9% słucham audiobooków. Musiałby mi się zepsuć telefon, żeby było inaczej. Zawsze słucham audiobooków, zawsze jadąc do pracy, z pracy, jeżeli tylko mam taką możliwość, a prawie zawsze tak jest, słucham, żeby już mentalnie się nastawić, żeby czegoś już się nauczyć w drodze do pracy. Mam ok. 15-20 minut do pracy, więc słucham audiobooków w trybie przyspieszonym. Wtedy wszystkiego słucham więcej, szybciej. A to są zawsze audiobooki biznesowe, motywacyjne, edukacyjne, z których zawsze coś wyciągnę, aby zastosować w życiu, w biznesie. Wchodząc do pracy już jestem na odpowiednich obrotach, już mam duże narzucone tempo słuchania, myślenia i wtedy zaczynam od prasówki.

IX Przeglądanie materiałów w pracy.

W jednym z poprzednich filmów opowiadałem o Feedly. To jest narzędzie, w którym zbierają mi się wszystkie najważniejsze artykuły, materiały z branż, z dziedzin, w których funkcjonuję i wtedy siadam, zazwyczaj jest to kilkadziesiąt różnych artykułów, które mam do przejrzenia rano plus kilka materiałów youtubowych. Wtedy muszę zdecydować co chcę czytać, czy słuchać, albo oglądać. I rzeczywiście w miarę szybko to zrobić. Staram się zawsze taką prasówkę zrobić w czasie poniżej godziny. Różnie to wychodzi, bo też tych firm prowadzę kilka, więc materiałów jest sporo i muszę wybrać, co jest dla mnie rzeczywiście ważne. Jest jakiś taki temat, na który później muszę trochę więcej informacji poczytać, poszukać albo podesłać współpracownikom jakieś informacje, żeby mi sprawdzili, i żebyśmy mogli rozważyć jakiś nowy biznes, albo zobaczyć, czy na pewno wszystko to, co robimy jest nadal aktualne, jest nadal dobre, optymalne, itd.


Właściwie do tego momentu to jest taki rytuał. To rzeczy, które są dość regularnie robione, o których mogę powiedzieć: to mnie odpowiednio nastraja, zarówno mentalnie, jak i zdrowotnie. W związku z tym, że wiem, że ok. godziny 7-8 do pracy przychodzą współpracownicy, to ja już jestem po prasówce. Już ileś rzeczy prywatnych mam zrobionych, już jestem odpowiednio nastawiony. Już przejrzałem Nozbe, jakie są zadania na dany dzień, kalendarz mam ustawiony, więc jestem bardzo, bardzo produktywny, i właściwie dopiero wtedy zaczynam robić kawę. To jest też coś, czego się nauczyłem. Piję kawę, natomiast staram się pić ją najwcześniej 2 godziny po przebudzeniu. Czyli jak się przebudzę, to piję wodę, żeby uzupełnić płyny, a kawę dopiero 2-3 godziny po tym jak wstanę. Wtedy rzeczywiście ona na mnie działa i czuję taką potrzebę napicia się kawy. No i wtedy sobie pozwalam na to, żeby zrobić sobie kawę. I od tego momentu dni już wyglądają różnie.

Mam nadzieję, że odpowiedziałem na to pytanie. Wiem, że początek może, tak jak sobie teraz myślę, delikatnie chaotyczny. Ale dla osób, które też zastanawiają się, jak być bardziej produktywnym, jak być bardziej energicznym, chciałem dość dokładnie opowiedzieć o poszczególnych możliwościach, o tych rzeczach, które robię, i które staram się robić.

Dla mnie to jest coś, co już wypracowałem sobie przez dłuższy czas. To jest coś, czego uczyłem się zarówno z różnych książek jak i ze szkoleń tak, jak już powiedziałem na szkoleniu z budowania wewnętrznej siły u Kamili Rowińskiej. Większość z tych rzeczy właśnie z tego szkolenia wyciągnąłem. Większość tych rzeczy codziennie buduje siebie, codziennie dbam o siebie, dlatego, że to jest trochę tak, jak motywacją, jak z innymi rzeczami, że to nie jest tak, że raz coś posiądziesz, taką pewność siebie, czy taką wewnętrzną siłę, przekonanie, że dasz radę, już do końca życia będziesz to miał.

Przynajmniej w moim przypadku jest tak, że muszę nad tym pracować i krok po kroku codziennie dokładać cegiełkę, żeby ogarniać, żeby robić takie rzeczy jak robię, żeby samemu ogarniać, ale jeszcze motywować innych, inspirować innych i nadawać jakieś tempo w biznesach, w swoim życiu i osiągać rzeczy wielkie.

Jeżeli jesteście czymś takim zainteresowani, polecam spróbować. Myślę, że należy to potraktować jak szwedzki stół. Wysłuchajcie tego i weźcie to, co Wam pasuje. Przetestujcie jakąś rzecz, zobaczcie czy u Was to działa, przetestujcie kolejną rzecz. Albo wszystkie te rzeczy. Zobaczcie, co działa a co nie.

Jeszcze jedną rzecz powiem a propos wczesnego wystawiania: ja wstaję o 4:44, ale wiem, że dla niektórych to będzie środek nocy. Będą pewnie tacy, którzy wstają wcześniej. Wiecie, jak trzeba było, to nawet o 3 wstawałem i jeździłem do pracy. Szczególnie teraz, kiedy nie robię za bardzo nadgodzin, dlatego, że mam córeczkę w domu i z nią chcę to popołudnie spędzić. Teraz robię przedgodziny. Więc jak było już tak naprawdę dużo rzeczy do ogarnięcia, to po prostu jeździłem i zaczynałem pracę dużo wcześniej.

Jeżeli dla kogoś wstawanie o 4:44 jest szalonym pomysłem, to myślę, że można wziąć przykład z klubu 555, gdzie Fryderyk Karzełek prowadzi codziennie live o 5:55. To też jest fajna motywacja, żeby się czegoś dodatkowo nauczyć. Wtedy widzisz, że nie jesteś sam, który wstaje tak wcześnie. I myślę, że można to robić krok po kroku codziennie czy co tydzień o pół godziny wcześniej wstawać i przyzwyczajać organizm do tego.

Jeżeli mi się zdarzy trochę później wstawać czy to przez jakąś chorobę czy wakacje, to widzę, że później 2-3 dni rzeczywiście czuję to, że wstaję wcześniej. Natomiast już po 3-4 dniach znów organizm się przyzwyczaja, automatycznie idziesz trochę wcześniej spać i wtedy wcześnie wstajesz, jesteś bardziej produktywny. A przynajmniej w moim przypadku jest tak, że np. pomiędzy 5 a 6 rano jestem zdecydowanie bardziej produktywny niż pomiędzy 23 a 24. Więc wolę już tą godzinę wcześniej i spać, a rano być pełen energii i takiego skupienia, focusu i robić rzeczy takie do których jesteśmy stworzeni i ogarniać jak najlepsze, jak największe tematy.

Zostaw komentarz