ODDŁUŻENIA: Jak wyjść z długów? Motywacja i aspekty mentalne.

Tym wpisem rozpoczynam całą serię wpisów oddłużeniowych, czyli o tym, jak wychodzić z długów.


Dlaczego w ogóle daję sobie prawo do opowiadania o długach, o wychodzeniu z nich, skąd wiem, co należy zrobić?

Sam miałem ogromne długi. W wieku 23 lat miałem ponad milion długu. Prowadziłem biznesy i zbankrutowałem. Doprowadziłem do momentu, w którym miałem ogromne długi. Z czasem, przy pomocy coacha, przy ogromnej mojej pracy, przy wsparciu osób, z którymi współpracowałem, po około 3 latach wyszedłem z tych długów. Było to możliwe dzięki prowadzeniu biznesów, odpowiedniemu sposobowi myślenia i wsparciu ludzi, którymi się otaczałem. Dziś chcę Wam napisać trochę o tym, jak ważne jest to, czym i kim się otaczamy, to, w jaki sposób w ogóle myślimy. Zostawimy jeszcze kwestie prawne i finansowe, tego, na co wydajemy pieniądze, na kolejne lekcje i dziś skupimy się na aspektach stricte mentalnych. Prowadzę firmę oddłużeniową od kilku lat, prowadzę też kancelarię, która tą wspiera firmę oddłużeniową od kilku lat i widzę, że jedną z najważniejszych rzeczy, od których należałoby zacząć, to jest praca nad swoją głową. To jest też to, od czego zaczęliśmy pracę z Kamilą Rowińską, moim coachem, do której zgłosiłem się i powiedziałem: „Witam, nazywam się Marcin Kokoszka, mam 23 lata i ponad milion długu i to nie są jedyne moje problemy”. Zaczęliśmy od pracy nad moją głową. Oczywiście, przeanalizowaliśmy kwestie takie, jak to, co było moją mocną stroną, co było słabą, co robiłem dotychczas dobrze, a co należałoby robić lepiej, inaczej, gdzie są rezerwy – tak ładnie coachingowo to nazwijmy.

Ta praca nad sobą to coś, co dało mi wytrwałość.

Dlatego, że niezależnie od tego, czy Twoim celem jest wyjście z długów, czy jakikolwiek inny duży cel, ale w obecnej sytuacji czujesz się niekomfortowo, to jeżeli coś ma Ci zająć rok, dwa, trzy, pięć lat, musisz wiedzieć, że będą chwile załamania. Przecież wiemy, że nie codziennie będzie świeciło słońce, nie codziennie będą nas wszyscy wspierali, nie codziennie wszystko się poukłada. Więc musimy budować ogromną wewnętrzną siłę. Nie tylko zbudować, ale cały czas ją BUDOWAĆ – to proces. Musimy cały czas otaczać się odpowiednimi ludźmi, odpowiednią literaturą. Bo kiedy czytasz książkę, to też otaczasz się jej autorem i tym, co chciał Ci przekazać. To, co polecam, to zacząć od tego, żeby po prostu otaczać się pozytywnymi treściami. Wiem, jak to może dziwnie brzmieć. Możemy powiedzieć, że motywacja nam nie spłaci długów. Ale prawda jest taka, że kiedy mamy doła, kiedy jest ciężka sytuacja, gdzie otoczenie nas nie wspiera, to od tego trzeba zacząć, żeby się nie poddać i kontynuować drogę pozytywnego myślenia. Negatywne bodźce będą i tak cały czas napływały. Ja nie mówię o tym, żebyśmy nagle z długami chodzili nie wiadomo jak uśmiechnięci, radośni, opowiadali żarty. Ale otoczenie i tak nam dostarczy tych negatywnych bodźców. Mówię o tym, żebyśmy wyrównali poziom do neutralnego. A żeby to zrobić, sami musimy bodźcować się rzeczami pozytywnymi. To mogą być filmiki na YouTube z branży motywacyjnej, czy rozwoju osobistego. To mogą być szkolenia on-line, książki, audiobooki się świetnie tutaj sprawdzają, czy też podcasty, teraz bardzo popularne. Czy idziemy biegać, czy idziemy do pracy, cokolwiek robimy w ruchu, wkładamy słuchawki i cały czas dostajemy pozytywnej wiedzy, rozwoju. To nie musi być cały czas kwestia motywacji, rozwoju osobistego, to może być też zdobywanie kolejnych kompetencji.

Zauważcie, że jeżeli macie zły humor, to jedną z najprostszych rzeczy, która może ten humor poprawić, to nauczenie się czegoś nowego.

Jeżeli Wam się niczego nie chce, najlepiej byście nawet z łóżka nie wychodzili, to w momencie, kiedy nauczycie się czegoś nowego, to jest coś, co od razu buduje Wasze ego, pewność siebie. A pewność siebie budujemy małymi kroczkami. To nie jest tak, że nagle z dnia na dzień, staniemy się z osoby, która wie, że coś poszło nie tak, że są jakieś wyzwania, problemy, osobą, która wychodzi na scenę i przemawia do 10 tysięcy ludzi. Takie coś, to jest zbudowanie zaufania do siebie. Pewność siebie buduje się właśnie przez zaufanie do siebie. A budowanie zaufania do siebie to jest proces, kiedy krok po kroczku, każdego kolejnego dnia, dokładasz kolejną cegiełkę, która pozwala Ci sobie ufać, upewnia, że sobie z tym poradzisz. Wtedy, kiedy przyjdą trudniejsze momenty, to Ty już będziesz mieć na tyle duże zaufanie do siebie, że będziesz wiedzieć, że dasz sobie z tym radę. To, że trudniejsze momenty przychodzą, jest naturalne i normalne. Nie ma co myśleć, że teraz już aż do wyjścia z długów, będę cały czas szedł przez życie nietknięty, uśmiechnięty, radosny, wszystko będzie super i już mnie nigdy motywacja nie opuści, bo tak nie jest. Cały czas trzeba o nią dbać i się nią otaczać. Warto też uczestniczyć w różnych szkoleniach, czy być w miejscach, gdzie są ludzie związani z rozwojem osobistym. To nawet nie muszą być rzeczy płatne. Można zacząć od takich darmowych. Czasami to są jakieś śniadania biznesowe, spotkania osób, które chcą coś osiągnąć, chcą do czegoś dojść. Można zacząć od rzeczy darmowych, a można iść na takie, które są płatne.

Natomiast to, co jest ważne: popatrzcie – ludzie, którzy Was otaczają, kiedy chcą Wam pomóc, to pomagają najlepiej, jak potrafią.

Natomiast niekoniecznie tak, jak Wy tego potrzebujecie. Dlatego warto się udać do profesjonalnego coacha, psychologa, w zależności od sytuacji, w jakiej jesteśmy. W Polsce mamy tak, że wiesz, że jak boli Cię ząb, to idziesz do lekarza dentysty. Wiesz, gdzie należy iść. Jak rozwalisz auto, idziesz do mechanika i je naprawiasz. Natomiast,  jak są jakieś problemy psychiczne, psychologiczne, to pójście do coacha, psychologa już jest dziwne. Myślisz, że dasz sobie radę, zaciśniesz zęby. To jest coś, co mi pomogło bardzo. Wiem, że wielu moim klientom to pomogło. Tutaj nie mówię z perspektywy tego, że ja im w ten sposób pomagam, bo owszem, świadczę usługi doradztwa, ale absolutnie to nie są coachingi ani kwestie związane z motywacją. Dlatego, że są ludzie, którzy są w tej kwestii dużo lepsi ode mnie. Są w tym wyedukowani, robią to profesjonalnie, to jest ich zawód. Ja jestem w stanie poprowadzić ludzi stricte biznesowo, matematycznie, prawnie. Moje firmy też mogą wesprzeć te osoby. Natomiast tutaj mówię, że należy zacząć od czegoś innego. Nie od tego, żeby układać finanse, ale żeby otoczyć się pozytywną wiedzą. Uwierzyć w siebie. Być może nawet częściowo oddać się w ręce profesjonalnego coacha czy terapeuty, który popracuje też nad nami. Zobaczymy jakie mamy mocne, jakie słabe strony.

To jest pierwsza i najważniejsza lekcja:

trzeba się skupić na pozytywnych rzeczach. Książki, filmy, audiobooki, szkolenia – wszystkie te rzeczy bardzo polecam! Oczywiście w miarę możliwości. To wszystko musi być rozsądne. Otaczajcie się pozytywnymi ludźmi. To jest bardzo ważne. Jeśli wokół Was nie ma takich osób, które Was wspierają w taki sposób, w jaki Wy potrzebujecie, poszukajcie ich. Weźcie odpowiedzialność w swoje ręce. Poszukajcie ich, idźcie w świat, w odpowiednie miejsce, do odpowiedniej osoby. Idźcie na szkolenie, by otaczać się takimi ludźmi, którzy, jak Wy, mają jakieś cele, do czegoś dążą, chcą coś osiągnąć, niezależnie od tego, w jakim są dzisiaj miejscu.

Jeden z popularniejszych cytatów mówi: „Nieważne, skąd idziesz, ważne dokąd zmierzasz”.

Oczywiście, już jest łatwiej, kiedy masz milion na koncie, ale nie wiem, czy ja bym miał taki sukces, jaki mam dzisiaj, gdybym zaczął z milionem na koncie. Myślę, że droga, którą przeszedłem to coś, co bardzo mnie zbudowało. Pewność siebie, wiara w siebie, zaufanie, które mam w stosunku do siebie, to jest coś, czego nie kupi się za żadne pieniądze. Te trudne sytuacje pokazały mi, że daję sobie radę. To też nie jest tak, że teraz nie mam żadnych problemów i wyzwań. Ale dziś, kiedy dostaję pismo z Urzędu Skarbowego z informacją o kontroli skarbowej, analizuję sobie, czy mogę dostać jakieś kary, czy nie i mówię: „nawet, jeżeli dostanę jakąś karę, to łatwiej ją przyjąć w momencie, kiedy mam kilka firm i płynność na koncie, niż w momencie, kiedy tych pieniędzy nie mam”. Nagle dowiadujesz się, że dostajesz 200 tysięcy, 500 tysięcy, w sumie wychodzi ponad milion do spłaty. Dzisiaj jest łatwiej, bo po prostu finansowo jest lepiej. Ale też dlatego, że sam wierzę mocno w siebie, wiem, że sobie poradzę z każdym problemem. Też miewam tak, że czasami porażka idzie za porażką. Zdarza się, że po 2-3 biznesy pod rząd mi nie wyjdą. Dobrze, wiem, że tak jest. Dla niejednej osoby już byłoby to załamanie. Nie wyszedł mi jakiś biznes, czasami mam wspólników w tych biznesach i już wiem, jak to na nich działa. Widzą, że coś nie wyszło, a miało być tak dobrze. Jasne, o każdy biznes walczę, jakby to miał być ten najważniejszy, który ma najlepiej wypalić. Ale jeżeli nie wyjdzie, trudno, idę do przodu. Dlaczego? Bo wiem, że sobie zawsze z tymi rzeczami poradzę. Trudno, nie wyszło, ale idę do przodu, ufam sobie i wiem, że jestem w stanie osiągnąć wielkie rzeczy. Potrzeba czegoś takiego – w dużych i małych biznesach, ogólnie w każdej pracy. Potrzeba tego, żeby wyjść z długów, wytrzymać w postanowieniu i robić rzeczy, o których będę Wam pisał w kolejnych lekcjach. Dowiecie się z nich, jak to wychodzenie z długów wygląda od strony prawnej i matematycznej, z czego należy albo warto zrezygnować, jak sobie poukładać budżet, swoje różne sprawy i relacje, umowy. Dajcie mi znać w komentarzu, czy potrzebujecie takiej wiedzy i czy ona Wam się przyda w życiu. Na dany moment – mam już rozpisanych kilka kolejnych lekcji, więc stopniowo będę Wam je tutaj dodawał i dzielił się z Wami tą bardzo ważną, oddłużeniową wiedzą.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *