Sąd arbitrażowy. Wszystko, co niezbędne, aby założyć swój sąd! 🤯

Otwórzmy sobie swój sąd. Sąd Arbitrażowy.


W dzisiejszym odcinku chcę porozmawiać na temat tego, że w Polsce można otworzyć sobie swój sąd. Sąd arbitrażowy, sąd polubowny – różnie jest nazywany. Trzeba spełnić kilka warunków, żeby dostać na to pozwolenie. W tym materiale chcę zarówno trochę opowiedzieć o tym, co trzeba zrobić i tak bardziej informacyjne o tym, że w ogóle można otwierać swoje sądy, ale też chciałbym dostać od Was feedback / informację na temat tego, co o tym myślicie dlatego, że poważnie myślimy o tym, żeby otworzyć swój sąd arbitrażowy i to gdzieś na przełomie roku, także już całkiem niedługo.

Miesiąc temu zleciłem zrobienie audytu i zebranie informacji na temat tego, w jaki sposób można otworzyć w Polsce sąd arbitrażowy. Wiedziałem, że można, kiedyś nad tym myśleliśmy, ale wiem, że prawo się pozmieniało i poprosiłem o przygotowanie takiego raportu, żebym mógł się zaznajomić. Zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony dlatego, że raporty miały chyba 36 stron, także bardzo szczegółowo o tym, co trzeba zrobić, w jaki sposób może funkcjonować. Później jeszcze miałem konsultacje na ten temat i stwierdziłem, że rzeczywiście fajnie to wygląda.

Przede wszystkim sądy arbitrażowe mają sens w sprawach gospodarczych, cywilnych, takich, gdzie rozmawiamy np. o niezapłaconej fakturze, o sporze do rozwiązania, np. w prawie budowlanym jest bardzo dobry. Wiem, że bardzo dużo sporów o domeny internetowe jest rozpatrywane właśnie w sądach arbitrażowym i myślę, że to rzeczywiście jest bardzo ciekawe. Od razu powiem, że mogą być spory rozwiązywane zarówno w B2B, czyli biznes współpracujący z biznesem, ale B2C, czyli biznes z klientem indywidualnym, tylko trzeba inne rzeczy zrobić i inne warunki spełnić.

Najpierw może o tym, co trzeba zrobić, żeby taki sąd arbitrażowy mógł w ogóle powstać. Przede wszystkim trzeba to zgłosić do UOKiK i dostać zgodę. Trzeba mieć odpowiedni regulamin, który jest najważniejszy w tym wszystkim, żeby taki sąd mógł powstać. Oprócz tego muszą być spełnione takie warunki, jak własna strona internetowa, na której jest ten regulamin, cennik, informacje, arbitrzy – zamiast sędziów są arbitrzy. Oraz są osoby powołane / wyznaczone przez sąd. Później w zależności od tego, co jest napisane w regulaminie i jakie są zawarte umowy z poszczególnymi osobami, które biorą w tym udział, tak już później wyglądają dane rozprawy. Na pewno musi być też siedziba takiego sądu. Sąd ten musi być na osobnym podmiocie prawnym, czyli np. na spółce z o.o., albo musi to być wydzielona część biznesu, część przedsiębiorstwa. Wszystko to musi być zawarte w regulaminie. Sąd taki musi robić coroczne sprawozdania do UOKIK-u i normalnie się rozliczać jak każdy inny biznes. Jest to po prostu prowadzenie firmy – sąd jako firma.

Kto może z tego korzystać i w jaki sposób? W B2B wystarczy zrobić odpowiedni zapis w umowie. Jeżeli dwóch przedsiębiorców spisuje między sobą umowę, na przykład jeżeli ktoś dostarcza internet dla przedsiębiorców do firm, to już wiem, bo właśnie jestem w trakcie i jedna z firm, która jest zainteresowana czymś takim, to jest firma, która dostarcza internet dla przedsiębiorców i mówię: OK, czy wystarczy, żebym miał w umowie taki zapis? Mówimy: tak, bo to już jest sprawdzone. Wystarczy, że  dwóch przedsiębiorców da sobie zapis, że spory będą rozwiązywane w sądzie arbitrażowym, podajemy jako nazwę, adres itd, wszystko co potrzebne. W momencie kiedy powstałby jakiś spór, taka sprawa trafia nie do sądu powszechnego, tylko do sądu arbitrażowego wskazanego w umowie.

Inaczej wygląda sytuacja jeżeli chodzi o konsumentów dlatego, że tutaj nie wystarczy dodać sobie taki zapis do umowy, tylko zgodę na sąd arbitrażowy konsument musi wyrazić po powstaniu sporu. Czyli nie w momencie kiedy na przykładzie tej firmy, która dostarcza internet, jeżeli to jest przedsiębiorca, to wystarczy wpisać to w umowę. Ale jeżeli już do domu jednorodzinnego ktoś doprowadza internet, podpisuje umowę z konsumentem, to dopiero w momencie kiedy np. ktoś nie zapłaci rachunku za internet, to ten przedsiębiorca musi się zapytać tej osoby, czy wyraża zgodę na to, żeby ta sprawa trafiła nie do sądu powszechnego, ale do sądu arbitrażowego. Mało tego, w tym przypadku może być tak, że w zależności od tego co jest zapisane, te osoby wybierają arbitrów do poprowadzenia tej sprawy albo zgodnie z regulaminem sądu jest powoływanych trzech arbitrów właśnie do rozstrzygnięcia takiego sporu. Dlatego myślę, że dużo łatwiej wykorzystać sąd arbitrażowy w sporach B2B, bo po prostu z automatu wpisujemy to w umowę. Tam dobrze by było albo nawet musi być tak zrobione, że pod tą klauzulą powinien być osobny podpis, że ktoś się z tym zaznajomił. Natomiast jeżeli chodzi o konsumentów, to tutaj w momencie kiedy już dochodzi do sporu, to zakładam, że trudno jest się porozumieć tym osobom, więc wyrażenie zgody na sąd arbitrażowy może być trudne do uzyskania. Praktycznie rzecz ujmując, myślę, że dużo lepiej, łatwiej jest go wykorzystać jednak w relacjach biznesowych, gdzie dwa biznesy ze sobą współpracują, albo ktoś świadczy usługi czy dostarcza produkty – po prostu podpisuje umowy z innym biznesem.

Dlaczego mielibyśmy w ogóle korzystać z sądu arbitrażowego skoro w Polsce mamy normalnie funkcjonujące sądy? Myślę, że pierwszą najważniejszą rzeczą, to może być czas. Każdy z nas słyszał o historiach rozpraw, które ciągnęły się w nieskończoność, gdzie pewne sprawy od momentu kiedy trafiły do sądu, bo już nie mówię o tych, które trwały po kilka lat, 6 czy jeszcze więcej, ale o takich, gdzie trzeba było poczekać 2 lata na wyrok. Na przykład w budowlance, gdzie ktoś komuś nie zapłacił faktury, taka sprawa w sądzie potrafi trwać 2 lata, to umówmy się, że nie tylko ta firma się nie rozwija, ale też ma duże szanse na to, że zbankrutuje. Wystarczy kilka takich sytuacji pod rząd, szczególnie jeżeli są podwykonawcami, a mają też swoich podwykonawców i w takim momencie te firmy bankrutują. Wielokrotnie słyszeliśmy o takich sytuacjach.

Może być taka sytuacja, że np. w sądzie arbitrażowym będzie gwarancja tego, że ta sprawa rozstrzygnie się w 90 czy nawet w 60 dni. W takim momencie kiedy wiemy, że w kwartał możemy dostać wyrok, to jest coś, co myślę, że dla wielu osób jest atrakcyjne. Powiecie: Marcin, 3 miesiące to i tak jest długo. Ale każdy kto szedł ze swoimi sprawami do sądu, a później jeszcze czekał na klauzulę, następnie szedł do komornika, to wie, że trzeba dużo więcej czasu sobie zarezerwować. Oczywiście można spróbować się dogadać z takim sądem, żeby było to jeszcze szybciej. Muszą być powołani odpowiedni arbitrzy. I co tu jest ciekawe, jako arbitrzy nie muszą to być np. prawnicy. Przez niektórych może to być uznawane za minus, ale może to też być plus w momencie, kiedy powołamy jakichś specjalistów, ekspertów. Tu znowu wrócę do prawa budowlanego, bo w opracowaniach bardzo często jest to podawane jako przykład, że można powołać np. jakiegoś inżyniera. Wydaje mi się, że w normalnym sądzie jest bardzo mało sędziów, którzy są inżynierami prawa budowlanego, czy po prostu znających się na budowlance i wtedy może przyjść ktoś, kto powie, jak to w praktyce powinno wyglądać, kto tak naprawdę ma rację, kiedy jest taki spór dlatego, że przychodzą właśnie eksperci, fachowcy. Fachowcy to może nie brzmi najlepiej, ale chodzi o osoby, które mają duże doświadczenie, naukowe dokonania i praktyczne doświadczenie, które są w stanie dużo lepiej ocenić daną sytuację, daną sprawę niż osoby, które może i z prawa są bardzo dobre, lata temu studiowali to i mają ogromne doświadczenie w wydawaniu wyroków, znają się na prawie i przepisach, ale mogą nie znać się na rzeczach praktycznych, szczegółowych, takich, które są już bezpośrednio związane, w tym przypadku z prawem budowlanym, czy z praktyką jaka funkcjonuje. Wtedy taki sąd może podjąć taką decyzję.

Tak, jak w zwykłym sądzie powszechnym, tutaj też jest miejsce na odwołanie się. Czegoś takiego jak druga instancja nie ma już w sądzie polubownym, więc wtedy to już idzie do sądu powszechnego, a w momencie, kiedy nikt się nie odwołuje, jest wydany wyrok, to jeżeli jest potrzebna klauzula wykonalności, to też idzie się po nią do sądu powszechnego. To jest trochę taki element weryfikacji dlatego, że przy wydawaniu klauzuli tak, jak w normalnym sądzie, jeszcze raz jest to weryfikowane. A wyobrażam sobie, że może tak być, że jeżeli przychodzi taki wyrok z sądu arbitrażowego, to przy wydawaniu klauzuli mogą jeszcze bardziej to sprawdzać i weryfikować czy na pewno wszystkie formalności zostały dokonane. Bardziej o to chodzi. Już nikt nie ingeruje w to, jaki wyrok został wydany, ale np. to czy ta sprawa w ogóle mogła trafić do sądu arbitrażowego i czy formalności zostały dokonane.

Także to są kluczowe punkty. Wróciłem do czasu, później przeszliśmy przez to, że przychodzą arbitrzy, którzy mogą być fachowcami. Oczywiście jak najbardziej mogą też być osoby po prawie, nawet jest wskazane, żeby tak było. Ale myślę, że przy wielu sprawach, które wszystkim nam wydają się proste do rozstrzygnięcia, a tylko przez administrację, przez to, że w sądach powszechnych może to trwać dłużej, to jak dla mnie jest to dobre rozwiązanie.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *