Skąd biorę pomysły na biznes? Nie z olśnienia. Opowiem Ci, jak pracuję nad moimi pomysłami, skąd je w ogóle biorę oraz jak to się dzieje, że mam ich tak dużo, z czego większość wypala.
Nie wpadłem na to — ja to ulepszyłem
Bardzo często, kiedy dużo osób już wie, że prowadzę kilka biznesów równocześnie, że założyłem już kilkanaście albo i kilkadziesiąt różnych biznesów — jedne wyszły lepiej, inne gorzej, jedne zamknąłem, inne sprzedałem, jeszcze inne cały czas pięknie się rozwijają, a przy tym cały czas powstają nowe — to podchodzisz na konferencji czy na spotkaniu albo piszesz mi w prywatnej wiadomości: panie Marcinie, jak to się dzieje, skąd pan bierze te wszystkie pomysły? Co pan nie wymyśli, to jest.
Ja sobie zawsze myślę: gdybyś wiedział, ile pracy wkładam w każdą rzecz, którą widzisz, i w te wszystkie pomysły, które nigdy nie ujrzały światła dziennego, to nie mówiłbyś w ten sposób. Wiedziałbyś, że tak naprawdę musiałem masę roboty włożyć w to, żeby ta konkretna rzecz wypaliła, żeby to się rzeczywiście zadziało.
Zajmuję się mikroleasingiem. Kiedy opowiadam o tym, w jaki sposób działamy, jak to powstało, jaką mamy grupę docelową, w jaki sposób się finansujemy, to słyszę: wow, jaki pomysł! Jak na to wpadłeś?
Po pierwsze, to nie jest tak, że ja na wszystko wpadłem i że ja to zrobiłem. Ja bardziej ten pomysł ulepszyłem. Leasing w Polsce istnieje od 25 lat. To jest pierwsza rzecz. Dla konsumentów również długo, choć nie zawsze był uregulowany.
Oprócz tego od znajomego usłyszałem, że on w ten sposób działa, a później to rozbudowałem. I co zrobiłem? Zacząłem czytać i zbierać różne informacje.
Wszystko, co po polsku wyszło o leasingu
To są tylko te książki, które jeszcze mam w biurze na temat samego leasingu:
- “Leasing czy kredyt”
- “Leasing, czyli więcej za mniej”
- “Leasing w prywatyzacji”
- “Leasing w praktyce”
- “Zastaw rejestrowy nową formą zabezpieczenia wierzytelności”
- “Forfaiting”
Pierwsze trzy to rzeczy, które kompletnie są mi już dzisiaj niepotrzebne, dlatego że wykorzystywane było to w czasach, kiedy się zmieniał ustrój. Kolejne książeczki są bezpośrednio związane już z tym, jak dalej zabezpieczać wierzytelność, a “Forfaiting” — jak przenosić te wierzytelności dalej.
Mam też magazyny, które są gdzieś z 2000 roku czy jeszcze starsze, które sobie na OLX znalazłem, dorwałem. Zamówiłem książki, z których jedna, jak sprawdzałem, jest z ’91 roku. Czyli tak naprawdę książka “Leasing czy kredyt” powstała krótko po tym, jak w Polsce był robiony leasing.
Jeżeli chodzi o rzeczy podatkowe, to czytałem całe książki związane z podatkami, z różnego rodzaju rozliczaniem tego wszystkiego, co jest dla mnie męką, serio. Po prostu wiem, że to jest ważne, więc trzeba na to zwrócić uwagę i trzeba nad tym siedzieć.
Dlaczego w ogóle to wszystko robiłem i dlaczego czytałem tyle książek, różnych opracowań? Właściwie wszystko, co w języku polskim dorwałem, odkąd powstał w Polsce leasing, zamawiałem na różnych portalach aukcyjnych, gdzie było wystawiane, bo większości z tych książek nigdzie już w księgarniach nie ma. Gdzie tylko coś widziałem, tam zamawiałem i wszystko czytałem. Właśnie po to, żeby dopracować ten pomysł.
Czasami przeczytałem 2-3 książki, w których ta wiedza się powtarzała i była już mocno nieaktualna, dlatego że wiedza podatkowa w dużej mierze się dezaktualizuje. Ale w niektórych książkach znajdowałem takie perełki, takie smaczki, które później powodują, że mam przewagę konkurencyjną.
Smaczek, który dał mi przewagę
Wiem, że rzeczy, które wcześniej były wykorzystywane przy prowadzeniu leasingu u przedsiębiorców i nie zawsze się sprawdzały — albo się sprawdzały, ale przedsiębiorcy tego nie chcieli — osoby prywatne mogą chcieć. A robiąc leasing osobom prywatnym, możemy zwrócić uwagę na zupełnie inne rzeczy i wykorzystać całą tę wiedzę.
Mam konkretny przykład. Kiedyś bardzo popularna w leasingu była kaucja. Nie było czegoś takiego jak wkład własny, tylko była kaucja.
Tylko że od strony podatkowej — gdzie indziej to wyczytałem — kaucja jest neutralna podatkowo, więc przedsiębiorca nie mógł wrzucić sobie tego w koszty. Każdy przedsiębiorca wie, że leasing, przynajmniej jeszcze do niedawna, był bardzo opłacalny podatkowo, więc dla przedsiębiorców trzeba było zrobić wszystko, co jest możliwe, żeby jak najbardziej się opłacało podatkowo — firmy miały podobne oferty, więc konkurowały tym, żeby przyciągnąć do siebie klienta fajną obsługą, tym, żeby było opłacalne podatkowo, i oczywiście swoją ofertą, czyli wysokością oprocentowania.
Natomiast w momencie, kiedy mam osoby prywatne, mogę im zaproponować kaucję zamiast wpłaty własnej właśnie dlatego, że dla nich to i tak nie ma znaczenia. Przedsiębiorca wrzuca to sobie w koszty, a osoba prywatna, jeżeli kupuje sobie coś do domu, w koszty tego sobie nie wrzuca — więc nie ma znaczenia, czy wpłacasz kaucję, czy to jest wkład własny.
Wykorzystując tylko taki element, nagle okazało się, że mogę zyskać nawet 3 punkty procentowe rentowności na podatku, oczywiście w momencie, kiedy ta umowa wchodzi. Na końcu i tak to trzeba będzie oddać, i tak wszystkie podatki trzeba zapłacić.
Natomiast jeżeli wiemy, że umowa jest podpisywana od trzynastu do dwudziestu kilku miesięcy, to to ma znaczenie dla płynności. Tak naprawdę my tymi pieniędzmi przez kolejny rok czy dwa jesteśmy w stanie obracać i mieć większą rentowność.
Tego typu smaczki znajduję w książkach, które zostały wydane w ’91, w ’93 roku. Coś, do czego większość osób w ogóle w ten sposób nie podchodzi, nie patrzy tak na to.
Pułapka: czytają i nigdy nie ruszają
Ale te osoby, które znajdują takie rzeczy, mają inną wadę, inny problem, inne wyzwanie związane z biznesem. Mianowicie tak długo czytają te wszystkie rzeczy i tak dużo szukają tych informacji, że nigdy nie ruszają. Nigdy nie idą do przodu, bo zawsze czują, że jeszcze coś muszą doczytać, jeszcze czegoś muszą się dowiedzieć.
Oczywiście to nie są jedyne książki, które przeczytałem. Te księgowe czy podatkowe, te najnowsze, są pewnie teraz w kancelarii, w księgowości albo gdzieś jeszcze w innym miejscu w naszej firmie. Oprócz tego jest jeszcze kilkanaście książek związanych z wierzytelnościami, później z faktoringiem czy z innymi dziedzinami pokrewnymi — po to, żeby dalej to wszystko bardzo fajnie szło do przodu.
Jak ja to robię krok po kroku
Wracając do tych osób, które nigdy nie są w stanie ruszyć z miejsca — dla mnie cały czas jest ważne, żeby to wszystko czytać w momencie, kiedy to już się dzieje:
- mam podstawową wiedzę i ruszam, zaczynam cokolwiek robić,
- widzę w praktyce, jak to funkcjonuje,
- widzę, na co fajnie reagują klienci, a co im się nie podoba,
- dopiero wtedy zaczynam zdobywać dodatkową wiedzę, czasami bardzo twardą, czasami miękką, z obsługi tego klienta,
- kiedy klient mówi mi, że coś mu się nie podoba, jestem w stanie wyciągnąć z głowy 3-4-5 innych rozwiązań, które gdzieś wyczytałem.
Zapamiętuję to dlatego, że po prostu już to robię i już wiedziałem, w którym momencie byłbym w stanie to zastosować.
Biznes jedzie na dwóch szynach
Bardzo ważne jest, żeby równolegle wszystko funkcjonowało. Tak jak pociąg jedzie na dwóch szynach: na jednej da radę do jakiegoś miejsca, ale w końcu się wypieprzy, po prostu. Prawdopodobnie. Oczywiście są różne konstrukcje, ale taki stabilny biznes leci przynajmniej na dwóch szynach.
Są różne teorie na ten temat, ale chodzi o to, żeby z jednej strony była praktyka, a z drugiej strony teoria. Musimy mieć dużo wiedzy, żeby dobrze rozwijać praktyczne zastosowania.
Właśnie tak też funkcjonują, można powiedzieć, rzeczy związane z innowacjami. Łączymy ze sobą dwie rzeczy, które już istniały, i nagle powstaje trzecia rzecz, zupełnie nowa, innowacyjna, fajna.
To nie jest pomysł, to jest harówka
To, co jest naprawdę ważne, to to, że to nie są pomysły, na które ktoś wpadł i to się zadziało, to jest i tyle. Zazwyczaj to jest ogrom pracy, której na co dzień nie widać.
Mogę Ci powiedzieć, że przeczytałem kilkadziesiąt książek z tym związanych. Ale myślę sobie, że jak Ci pokażę, to łatwiej będzie to wszystko zwizualizować i zrozumieć. I tak jeszcze nie jest to wszystko — chodzi o to, żebyś wiedział, że jeżeli wchodzisz w jakiś biznes, to zacznij działać, zacznij robić cokolwiek w tym temacie, ale oprócz tego zdobywaj wiedzę i się ucz.
Tutaj nie ma żadnej strony internetowej, żadnych takich rzeczy. A przeczytałem masę stron internetowych, byłem na stronie internetowej praktycznie każdej firmy w Polsce, która robi leasing. Poczytałem ich regulaminy, takie rzeczy. Warto to wszystko robić, ale nie zapominając o bieżącym działaniu i o tym, że warto iść krok po kroku.
Teraz jesteśmy na takim etapie, gdzie mamy już bardzo fajnie dopracowany cały produkt i bardzo fajnie dograną całą sprzedaż. Jesteśmy już przygotowani na wejście naszych dwóch nowych produktów, które równolegle testujemy na mniejszej liczbie klientów. A dzisiaj jesteśmy w takim miejscu, że potrzebujemy więcej finansowania zewnętrznego.
Dlatego z tego miejsca jest oferta: jeżeli jesteś zainteresowany zainwestowaniem przynajmniej 20 tysięcy złotych, to zapraszam. Nie mówię konkretnie, jakie to jest oprocentowanie, dlatego że to się z czasem zmienia — im więcej mamy inwestorów, tym oprocentowanie trochę spada.
A praktyka, a biznes, to są dziesiątki i setki godzin siedzenia nad tym wszystkim, czytania tego wszystkiego, obsługi w praktyce i rozmów z tymi klientami. Działań zarówno takich miękkich, sprzedażowych, jak i czasami pisania interpretacji podatkowych czy próśb o interpretacje podatkowe, pisania pozwów, czasami niestety windykacji. Wszystkie te rzeczy mają miejsce i to jest biznes, to jest po prostu harówka.
Widzisz to, co jest z przodu, a tu pokazuję takie przynajmniej teoretyczne kulisy tego, jak powstaje nowy projekt, jak powstaje biznes, jak w ciągu roku trzeba “wciągnąć” kilkadziesiąt książek, robiąc równolegle biznes i cały czas pięknie go rozwijając.
Kiedy masz już pomysł i chcesz sprawdzić, czy się nadaje, pisałem o tym osobno: Jak sprawdzić, czy pomysł na biznes jest dobry.
A jeżeli chcesz poukładać cały rozwój firmy, a nie tylko sam start — tym właśnie zajmujemy się w Szkoleniu System Rozwoju Firmy – pakiet PRO.


