Co to jest wierzytelność i jak na niej zarabiać?

Jak zarabiać na wierzytelnościach.


W tym odcinku chcę opowiedzieć o wierzytelnościach. Jako że jestem współwłaścicielem jednej z firm windykacyjnych, współwłaścicielem firmy, która zajmuje się mediacjami, jestem też właścicielem spółki leasingowej, więc wierzytelnościami operuję na codzień. Moja kancelaria prawna zajmuje się zarówno sprawami dla spółek windykacyjnych, czyli windykuje wierzytelności, ale też pomaga oddłużać poszczególne osoby, czy też walczy w kredytach frankowych i wszystko to opiera się o długi oraz o wierzytelności.

Teraz parę słów o tym, czym w ogóle jest wierzytelność.

Wierzytelność jest to jakieś zobowiązanie, jakiś dług. Wierzytelność jest to też towar, którym może obracać dana wierzytelność. Można się zabezpieczyć na wierzytelnościach, ale same wierzytelności też mogą być czymś innym zabezpieczone.

Jakie są rodzaje wierzytelności?

Są dwa rodzaje: wierzytelność już wymagana i wierzytelność przyszła.

Wierzytelność już wymagana jest to taka, gdzie np. jest już termin do zapłacenia faktury, ten termin minął, czyli pieniądze już powinny być na koncie, ale nie są wpłacone. Czyli cała wierzytelność jest już wymagana.

Jest też coś takiego, jak wierzytelność przyszła i są to umowy, np. kredyt. Jak bierzecie kredyt, to umowa jest już podpisana, ale raty będziecie płacili w przyszłości. Czy umowa leasingowa, faktoring czy jakieś inne zobowiązanie, w której ktoś ma dopiero coś zapłacić w przyszłości, ale to zobowiązanie już powstało. Wierzytelność, która dopiero ma być wpłacona, ale już dzisiaj jest umowa podpisana i wiadomo, ile należy zapłacić za wierzytelność.

Wierzytelności też mogą być zabezpieczone. Na przykład, jak bierzecie kredyt hipoteczny: kupujecie dom, bierzecie na to kredyt, więc macie wierzytelność do spłaty, która jest zabezpieczona tym domem. Jeżeli nie spłacacie tego kredytu, to bank może zlicytować dom i odzyska część kapitału czy nawet całość. To samo może być w leasingu: jeżeli bierzecie samochód w leasing i jest to leasing operacyjny, to tak naprawdę tak długo dopóki nie spłacicie całego leasingu, leasingodawca jest właścicielem tego samochodu, czyli jest to wierzytelność zabezpieczona. To są tego typu wierzytelności.

W jaki sposób można zarabiać na wierzytelnościach?

Zacznę od najprostszej możliwej rzeczy. Skoro można handlować wierzytelnościami, to możecie w nie inwestować, kupić po prostu, ale też możecie je sprzedać. I co ciekawe, osoby prowadzące biznes, którym świadczę usługi doradztwa, niektóre chcą rozwinąć swój biznes albo mają jakieś problemy finansowe, prawie wszystkim ktoś nie zapłacił jakiejś faktury i większość tych osób nic z tym nie zrobiła.

W windykacji zawsze mówię: windykuj albo sprzedaj, ale nie olewaj. Po prostu coś z tym zrób, to jest towar. To jest jakaś Twoja wartość. Więc jeżeli nie chcesz tego windykować, jeżeli nie chcesz tego dawać do kancelarii, do komornika, nie chcesz za to płacić, to po prostu to sprzedaj choćby za 10% czy 20%. Cokolwiek z tego dostaniesz, już coś będziesz miał. Więc to jest pierwszy sposób na zarobieniu na wierzytelności, taki że nie chcesz się już tym zajmować, spienięż to, miej to z głowy. Niech Ci zostanie jakakolwiek gotówka. Masz czysto w księgach i tyle.

Ale jeżeli wiemy, że dużo jest takich sytuacji, dużo jest takich osób, czy też są takie całe biznesy, np. telekomy: Orange, Play czy inni, to przecież oni nie zajmują się jakąś hardcorową windykacją. Oni nie mają firm, które zajmują się windykacją, tylko podpisują umowy, sprzedają telefony, sprzedają abonamenty, na początku oczywiście SMS-ami przypominają, ale w momencie kiedy ktoś im nie zapłaci, to to sprzedają. Sprzedają to jako pakiety czy to do funduszy sekurytyzacyjnych, czy do firm windykacyjnych, które to przejmują za jakiś określony procent.

Tak, jak na początku Wam powiedziałem, że możecie sprzedać swoje wierzytelności, tak możecie je też od kogoś odkupić. Jeżeli chcecie odkupywać takie wierzytelności, to jeżeli dobrze odkupicie, to macie szanse na tym zarobić, bo zainwestujecie jakieś pieniądze, a ktoś po prostu nie chce się tym zajmować, nie chce nad tym siedzieć, nie chce w to inwestować. Z różnych powodów chce sprzedać takie wierzytelności lub po prostu potrzebuje kapitału.

Ja mam taką sytuację chociażby w leasingu – sprzedaję swój już udzielony leasing dlatego, że więcej zarabiam na tym w momencie, kiedy szybciej obracam pieniędzmi, więc moi partnerzy biznesowi mają możliwość dobrego zarobku na tym, ale ja i tak dzięki temu, że to sprzedaję jestem w stanie jeszcze szybciej rosnąć i szybciej obracać pieniądzem. Marże miałbym większą gdybym to trzymał u siebie, natomiast w dłuższym czasie. A bardziej opłaca mi się, żeby kilka razy tym obrócić. Więc możecie kupować takie wierzytelności. Czy to te przyszłe czy już wymagalne.

Zawsze warto sprawdzić, kto jest po drugiej stronie, kto ma zapłacić. Jeżeli jest to B2B, to trochę łatwiej zobaczyć czy te firmy jeszcze istnieją, jak duża jest to wierzytelność. Zobaczyć, ile procent według Was jesteście gotowi za to zapłacić. Bo nie chodzi o to, żeby kupować wierzytelność, która jest warta 10 tys. zł za 10 tys. zł, choć i takie sytuacje się zdarzają. Natomiast tutaj to już jest bardziej skomplikowane, bo raczej wtedy ktoś chce zarobić na kosztach zastępstwa procesowego mając kancelarię, a po drugiej stronie jest bardzo dobry, wypłacalny podmiot. Natomiast nie wchodząc w takie rzeczy, to w prostszym modelu zastanów się czy możesz dać za to 2 tys. zł czy 5 tys. zł, żeby mieć do zwindykowania 10 tys. zł, jeżeli to już jest wypowiedziane i niezapłacone.

Zupełnie inaczej to wygląda jeżeli chodzi o wierzytelności przyszłe, czyli tak, jak mówiłem chociażby o tym kredycie czy o leasingu – jeżeli jest podpisana umowa leasingu i klient spłaca, to możecie przejąć taką wierzytelność, powiedzmy, z dyskontem 10-procentowym. Czyli macie do zarobienia 10% w skali roku, jeżeli jest to roczna umowa, ale po drugiej stronie jest fajny klient, który spłaca, czyli tak naprawdę przejmujecie daną umowę, robicie np. cesję wierzytelności.

W jaki sposób można to przenieść?

Chociażby cesją wierzytelności. Są troszkę bardziej zaawansowane rzeczy, jak subpartycypacja (trudne słowo na dziś) czy sekurytyzacja, ale to już dużo bardziej zarezerwowane jest dla funduszy. Mogą to też robić inne podmioty. Natomiast taką najprostszą formą jest właśnie robienie umowy cesji. A jeżeli chcecie mieć zabezpieczenie w razie gdyby ktoś Wam nie zapłacił, to jest umowa cesji z regresem. Czyli w razie gdybyście nie odzyskali tej kasy, to ktoś, kto Wam to sprzedał, ma obowiązek odkupić to od Was z powrotem. To też się często stosuje przy sprzedaży takich wierzytelności, gdzie to dyskonto ma mniejszy procent. Nie chcę tu za bardzo zamieszać, ale jeżeli byście potrzebowali jakiegoś wsparcia, to po prostu się zgłoście, jeżeli byście mieli wierzytelności, które chcecie kupić.

A jeżeli byście chcieli na tym zarabiać, a nie macie jeszcze takich kwot, żeby inwestować chociażby w fundusze sekurytyzacyjne, gdzie minimalna wpłata zaczyna się chyba od 40 tys. euro, żeby wejść i to jeszcze na zaproszenie tak naprawdę, można też inwestować w spółki windykacyjne na giełdzie, ale wtedy po prostu bardziej gracie na giełdzie niż obracacie wierzytelnościami.

Kolejna rzecz, jeżeli są mniejsze spółki windykacyjne, to czasami są tworzone takie spółki córki, spółki komandytowe, sami nad czymś takim kiedyś myśleliśmy. Z powrotem pojawia się ten pomysł, bo mamy dostęp do dużej ilości wierzytelności, więc myślimy o tym, żeby otworzyć. Gdybyście byli zainteresowani czymś takim, piszcie w komentarzach, to wtedy może nas to popchnie bardziej do otworzenia takiej spółki, gdzie wtedy wchodzicie, jak liczyliśmy kiedyś, to tak od 50 tys. zł ma sens coś takiego robić od jednej osoby, od jednego inwestora, że kilka osób się zbiera i otwiera wtedy spółkę windykacyjną, kupuje na własny rachunek tej spółki portfel wierzytelności, oddaje się go do sądu, do komornika i później tam kapie. Także takie budowanie pasywnego dochodu, ale tylko w momencie, kiedy ktoś aktywnie tym zarządza, czyli jest jakiś zarządca takiej spółki, ktoś kto tym zarządza.

Można również inwestować w aktywne już umowy pożyczek czy aktywne umowy leasingowe. W tym temacie też mogę pomóc, czy nawet zaoferować ze swojej spółki leasingowej zainwestowanie w udzielony już leasing i wtedy macie to dyskonto odrobinę mniejsze, ale kupujecie bardzo dobry portfel, bo kupujecie dobrych klientów, którzy płacą. W momencie kiedy ktoś nie płaci, kupujecie przeterminowane faktury czy wypowiedziane umowy, to adekwatnie płacicie dużo mniejszy procent, bo tak naprawdę najgorsze portfele można kupić za kilka procent, a takie, które już coś rokują, trzeba liczyć dwadzieścia kilka procent na taki portfel. Ale wtedy jeżeli ściągnięcie te pieniądze, to rzeczywiście macie szansę zarobić nawet kilkadziesiąt może set procent w skali roku, zależy jak szybko i jak dużo uda się zwindykować i ściągnąć.

Chyba taka najważniejsza rada ode mnie, to to, że nie ma co liczyć na złote strzały, bo za każdym razem kiedy myślałem, że udało mi się dorwać wierzytelność, którą kupiliśmy za 5 tys. zł, a ściągniemy ją i będzie 100 tys. zł na koncie, to jak kojarzę, to chyba jeszcze nigdy się to nie udało. Zawsze się okazało, że chciałem być cwańszy od cwanych i traciłem na tym pieniądze. A jeżeli chodzi o wierzytelności, to najczęściej zarabiałem na tym, że dywersyfikowałem. Kupowałem dość sporo średniej wielkości wierzytelności i cały portfel odpowiednio sobie wyceniałem czy analizowałem i wyliczyłem, ile mogę na tym zarobić. I lepiej wychodziłem nawet na takich wierzytelnościach, gdzie kwoty były mniejsze, po kilkaset złotych, po kilka tysięcy złotych do ściągnięcia, ale kupowałem ich od razu więcej. I oczywiście, że części nigdy nie ściągnąłem, część ściągnąłem do jakiegoś poziomu. Oczywiście nie ja, tylko raczej komornik, jak już te sprawy zostawały oddane. Z jakąś częścią po prostu się dogadywałem dlatego, że można się z kimś dogadać. Bardzo często ktoś czeka aż ten dług zostanie kupiony po to, żeby coś zaproponować. Nie jeden raz już dostawałem takie propozycje: jak mi umorzysz połowę, to drugą połowę wpłaca ci od razu. Odpowiadałem: dawaj, stary! Kupiłem to za 30%, ty mi proponujesz 50%.Mam od razu swój zysk, kilkaset złotych czy kilka tysięcy złotych. Pasuje mi, wchodzę w to. Mam przynajmniej część portfela sfinansowane, czy część tej inwestycji i wtedy mogę inwestować dalej. A jeżeli ktoś nie chce się dogadać, to najczęściej jest droga: windykacja polubowna, sądowa i później komornik. Nie trzeba się tym samemu zajmować. Akurat ta droga jest już sprawdzona i jakoś to funkcjonuje. Nie mogę powiedzieć, że idealnie, ale funkcjonuje, więc jak najbardziej można w ten sposób działać.

Na sam koniec jeden tip a propos sprzedaży wierzytelności…

Zdarza się też tak, jeżeli np. ogląda to ktoś, kto ma długi, a wiecie, że Wasze ktoś przejął wierzytelności, to jeżeli sami zgłaszacie się do takiej osoby, jeżeli macie teraz u kogoś dług i powiecie: zapłacę połowę za tą wierzytelność, to niekoniecznie się ktoś zgłosi. Ale jeżeli w Waszym imieniu ktoś się zgłosi i powie coś takiego: wykupię tą wierzytelność za pół ceny, to taki sprzedawca może się na to zgodzić. Mieliśmy też już takie przypadki, że wykupywaliśmy dla naszych klientów te wierzytelności za jakiś określony procent, dobraliśmy swoją prowizję, a dana osoba, która miała długi po prostu pozbywała się dużej części swojego długu procentowo. Także to też jest bardzo ciekawe rozwiązanie. Czasochłonne i trochę pracy trzeba wykonać, ale przy określonych kwotach to już ma sens.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *