Czy kłócę się z moimi wspólnikami?

Dzisiaj odpowiem na pytanie, czy kłócę się z moimi wspólnikami.


Przede wszystkim zacznijmy od tego, że moja żona twierdzi, że ja nie potrafię się kłócić. Ja po prostu zaczynam rozmawiać, wyjaśniać, pytać. Więc jeżeli chodzi o kłótnie i tego typu przez pryzmat krzyku, czy jakichś bardzo dużych emocji, to można powiedzieć, że się nie kłócę z moimi wspólnikami. Natomiast jeżeli chodzi o różnice zdań, to jak najbardziej. Zdarzają się takie i to nawet często. Dlatego, że każdy ma jakiś swój charakter, jakiś swój sposób działania, a też bardzo często są moimi wspólnikami tak jestem dobrany, że my się uzupełniamy i kompetencyjne i mentalnie.

I teraz, jeżeli ja mam taki charakter, że chciałbym rzeczywiście iść do przodu cały czas i atakować nawet, jeżeli nie zawsze logika podpowiada, że należy tak robić. A wspólników zazwyczaj mam takich, którzy mówią: dobra, Marcin, przeliczmy to, zobaczmy wszystko krok po kroku. No to tutaj mogą pojawiać się różnego rodzaju wyzwania. Ich może frustrować to, że ja, może się wydawać, że nie zawsze wszystko przemyślałem, a z mojej strony ja mogę czuć i mówię: kurde, dlaczego zawsze oni chcą hamować. A prawda jest taka, że jeden i drugi ma taki sam cel, żeby firma bezpiecznie rozwijała się w takim tempie, jak szybko jest to możliwe i żeby generowała takie zyski, jak jest to możliwe. Tylko dla każdego co innego to znaczy i innych danych każdy potrzebuje, żeby podjąć takie decyzje o tym, żeby działać, albo żeby działać bezpiecznie.

No i teraz jeżeli już wiemy, że takie sytuacje się zdarzają, to co za tym idzie dalej. Dlatego, że myślę, że kiedy pada takie pytanie, to nie po to, żeby usłyszeć odpowiedź: tak, kłócę się albo nie. Bo to nie jest kanał o plotkach, czy o tego typu sytuacjach. Tylko jest to kanał przede wszystkim z wiedzą dla przedsiębiorców dla osób, które się rozwijają. Więc teraz pytanie, co z tego dalej wynika. Oprócz tego, że warto zrozumieć skąd takie sytuacje się biorą i jak zaradzić temu, żeby nie było ich zbyt często, albo żeby one za bardzo nie wpływały na biznes. To bardzo ważne jest to jak to wpływa na ludzi. No i mamy taką złotą zasadę, że możemy się kłócić, możemy ze sobą się nie zgadzać. Natomiast jeżeli już coś ustalimy, to na wewnątrz wychodzimy z jednym głosem. I to jest bardzo ważne, żeby na zewnątrz mówić o jednej wizji, jednym pomyśle i że wtedy cały zarząd, czy wspólnicy popierają ten pomysł lub nie, jeżeli jest decyzja negatywna, to wtedy cały zarząd go nie popiera i wtedy jasno po prostu wiemy, że jest taki komunikat do firmy, do ludzi w firmie, do zespołu.

To jest ważne, jest taka zasada. Powiedzenie takie jest, w którym się mówi, że rodzice nie kłócą się przy dzieciach, że rodzice nie powinni kłócić się przy dzieciach i trochę to jest podobnie, że zarząd, czy wspólnicy nie powinni się kłócić przy pracownikach. Żeby wyjść i powiedzieć jednogłośnie ostatecznie jaka jest decyzja.

Kolejną rzeczą, o której chcę powiedzieć, to jest historia. Skąd mi to tak bardzo utkwiło w głowie. Dlatego, że już kiedyś tak było, natomiast nie było to tak, można powiedzieć, sformalizowane. Pamiętam sytuację, w której kiedyś przyszedłem do firmy i to było w momencie kiedy jeszcze zarządzają Confronterem i powiedziałem, jakie są plany i targety na nowy rok. To było na pierwsze półrocze ustalone, albo i na cały rok te targety. I kiedy ludzie to usłyszeli, to stwierdzili, przemyśleli to sobie i mówili: Marcin chyba wszystkiego nie przemyślał, chyba czegoś nie przeliczył. No i stwierdzili, że pójdą do Jarka, który obecnie jest prezesem Confrontera no i powiedzieli mu. A wtedy Jarek był osobą odpowiedzialną, jedną z kluczowych osób w biznesie. No i przyszli do niego i powiedzieli: Jarek, czy Marcin na pewno to przeliczył? Czy to jest w ogóle realne? Jarek powiedział wtedy twardo: oczywiście, że tak. Skoro tak powiedział to znaczy, że to jest przeliczone, to jest ustalone wszystko i to jest plan na nowy rok. No i odeszli.

Zanim jeszcze skończę historię, to powiem, że w tamtym roku, w którym zostało to wymyślone i wszystkie te cele zostały osiągnięte, więc one zostały wszystkie zrobione. Ale Jarek przyszedł do mnie i mówi Marcin: czy ty na pewno to wszystko przemyślałeś, przeliczyłeś na podstawie czego to zrobiłeś? Ja mówię: wiesz co, myślę, że to po prostu jest realne. I powiedziałem, że nie jest to rzeczywiście tak w 100% wszystko wtedy nie było to przemyślane, policzone.

Dzisiaj działamy zupełnie inaczej, dzisiaj to by już nie przeszło. Natomiast wtedy przyszedłem, uznałem, że jest jakiś konkretny cel, do którego chcemy dojść, rozpisałem wstecz miesiące, co trzeba zrobić w każdym miesiącu, żeby dojść do tego celu. I rzeczywiście zrealizowaliśmy te cele. I wtedy Jarek powiedział: wiesz co, bo im wszystkim powiedziałem, że to jest przeliczone po prostu, że to jest przemyślane. Ja mówię: bo jest. Bo można powiedzieć przemyślałem to, rzeczywiście uważam, że to naprawdę jest realne do zrobienia. I wtedy mi przypomniał, że on już kiedyś zrobił, bo już kiedyś słyszał od nas, że mimo tego, że ja z wcześniejszym wspólnikiem się gdzieś tam nie dogadywałem w niektórych tematach, to kiedy wychodziliśmy do ludzi, to zawsze byliśmy tacy zgodni. A dowiedział się o tym, dlatego że kiedyś zadał to pytanie. Mówi: jak to jest, że wy po prostu w każdej decyzji się zgadzacie? Ja mówię: nie zawsze się zgadzamy, ale na zewnątrz tak to wygląda. I tak to ma wyglądać, bo kiedy razem zarządzamy firmą, to jakby firma ma jeden głos, a każda z osób działa w imieniu firmy, więc firma ma jedną wizję, dąży do jednego celu, ma jeden zespół i do czegoś dąży, więc muszą być to spójne informacje.

Kiedy już tak jest, a jest więcej niż jedna osoba decyzyjna w firmie np. jest dwóch lub trzech wspólników i teraz kilka ważnych informacji, jak pracować z ludźmi i czego nie robić.

Jeżeli jest podjęta jakaś decyzja i nawet jeżeli się z tym nie zgadzasz, to nigdy nie możesz podkopywać autorytetu drugiej osoby. Czy jeżeli ktokolwiek z firmy przychodzi do ciebie po decyzję i pyta się, co zrobić w tej sytuacji, a nie jest to zakres twoich kompetencji, tylko np. twojego wspólnika, to musisz odesłać do drugiego wspólnika, czy do kogoś z zarządu, czy do jakiegoś kierownika, który ma podjąć decyzję.

Zawsze warto jest się też zapytać: a czy już z kimś o tym rozmawiałeś? Dlatego, że miałem takie sytuacje, kiedy przychodziła do mnie osoba i mówi tak: w sprawie takiej i takiej rozmawiałem już z twoim wspólnikiem i uważam, że należałoby zrobić tak. Więc wtedy ja słysząc takie zdanie myślę sobie, no to jakby ja to tak zrozumiałem, że mój wspólnik popiera tą decyzję, więc ja powiedziałem: OK, zrób tak, skoro on tak twierdzi, to tak zrób. Natomiast tu w tym zdaniu wprost było powiedziane: rozmawiałem z nim, a ja uważam że. Przy czym tam nie było “a”, tylko rozmawiałem z nim “i” uważam że. No i okazało się chwilę później, że przychodzi do mnie wspólnik i mówi: Marcin, ja daję taką decyzję, ty dajesz taką decyzję. Jak to jest, nie wiedziałeś o tym. Ja mówię: nie no, powiedział mi że z tobą rozmawiał, ale że uważa, że jest inaczej. No i nagle sobie uświadomiłem, że on mi nie powiedział w ogóle co na ten temat powiedział mój wspólnik. Tylko powiedział, że uważa. I że rozmawiał. A nie powiedział mi o tym, że mój wspólnik jest przeciwny tej decyzji. No i po chwili się okazało, mówię: OK, dobra, rzeczywiście wprost nas nie oszukał, ale uzyskał swoje i dostał po prostu taką odpowiedź w końcu jak chciał. Więc już teraz zadaję za każdym razem, jak słyszę, że rozmawiałem z nim, to ja się pytam: i co tamten powiedział, co tamta osoba powiedziała, jakie jest zdanie tej osoby na ten temat.

Czasami zanim jeszcze dam swoją jakąś decyzję, czy opinie, to wprost zapytam bezpośrednio osobę, z którą już rozmawiali, jaka jest decyzja, jaką podjął decyzję, żeby właśnie nie było takich sytuacji.

Bardzo często nie będziemy w ogóle wiedzieli o tym, że już raz próbowali, więc też można zapytać się, czy już z kimś na ten temat rozmawiali. Bo może być tak, że pójdzie ktoś do kierownika, się nie zgodzi, pójdą do dyrektora, dyrektor się nie zgodzi, więc pójdą do zarządu i się zapytać czy możemy to zrobić. Zarząd jak się zgodzi to automatycznie ta decyzja jest ważniejsza od kierownika czy dyrektora. Natomiast no to jest oczywiście podkopywanie i jakieś psucie całej struktury w firmie.

Żeby do takich sytuacji nie dochodziło, to bardzo ważne jest to, żeby ustrukturyzować właśnie całą strukturę, całą firmę zrobić ścieżki karier i jasno powiedzieć, kto za co jest odpowiedzialny. Jeżeli ty jesteś szefem firmy, a do ciebie przychodzą z jakimiś pytaniami, to zastanów się, czy na pewno jesteś odpowiednią osobą do podejmowania decyzji. Bo jeżeli nie, to po pierwsze nie podkopiesz czyjegoś autorytetu i odeślesz tą osobę do konkretnych osób, które są za to odpowiedzialne. Ale dodatkowo zyskujesz czas, zarówno teraz, jak i na przyszłość. Bo ludzie się nauczą, że nie mają po co do ciebie chodzić z pytaniami, które ciebie nie dotyczą. Więc zyskujesz sobie czas.

Podsumowując nawet jeżeli się gdzieś kłócimy, to nie ma być rada, to ma być bardziej informacja, jak to jak to wygląda u nas, nawet jeżeli gdzieś mamy różnice zdań, to ostatecznie wychodzi na zewnątrz jeden głos. Jeżeli ktoś przychodzi do do nas z pytaniem, to pytamy, czy ktoś jeszcze z osób decyzyjnych już podjął jakąś decyzję. Jeżeli tak, to jaka to była decyzja, a wcześniej zawsze ustalamy tą strukturę i mówimy kto za co jest odpowiedzialny. Tak żeby w firmie była jedna osoba za to odpowiedzialna i tylko jedna osoba podejmowała decyzje w danym temacie. Oczywiście można ustalić też zastępców jeżeli kogoś nie ma. Natomiast trzeba bardzo mocno uważać na to, żeby to nie było wykorzystywane, bo po prostu będzie harmider i ludzie będą chodzili do tego szefa, który akurat w danym dniu ma lepszy humor prosić o jakieś decyzje. Albo będą wiedzieli, że jeżeli chodzi o szkolenia, to ta osoba jest bardziej przychylna, jeżeli o inwestycje w sprzęt, to ta osoba jest bardziej przychylna i będą sobie po prostu wybierali i to wykorzystywali. A to jest psucie biznesu, psucie firmy od środka. A wy jako liderzy jesteście za to odpowiedzialni, żeby zbudować takie środowisko i tak całą strukturę, żeby takie sytuacje nie miały miejsca.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.