5 błędów w social media

5 największych błędów popełnianych w mediach społecznościowych 😣 + WEBINAR

Sprawdź czy płacić za reklamy, czy promowanie treści w ogóle się nie opłaca? Co sądzę o zakładaniu kont w social media? Jakie mam rady dla przedsiębiorców prowadzących małe i średnie biznesy lub dla osób, które są samozatrudnione?


Dzisiaj przeczytasz o pięciu najważniejszych błędach jakie popełniamy jako przedsiębiorcy i jako osoby rozwijające swoje biznesy w mediach społecznościowych.

Błąd pierwszy to brak wyznaczonych celów, brak strategii.

Brak celu w tym, co chcemy osiągnąć, dokąd chcemy dojść i w jaki sposób chcemy działać. Brak strategii powoduje szereg niespodziewanych komplikacji. Bez strategii nie wiemy kto, co oraz kiedy ma robić. To takie działanie na oślep. Wszystkie te rzeczy musimy określić, ponieważ bez tego panuje zupełny chaos. Z jednej strony zaczynamy działać, przygotowujemy wartościowe artykuł, posty, może nawet dobre. Ludzie zaczną nas czytać a chwilę później brakuje nam pomysłu na treści, nie wiemy co dodać więc wrzucamy kaweczka kawunia, piątek piątunio, gify i inne pierdoły niepowiązane w żaden sposób z naszą marką i nie wnoszące niczego wartościowego. I teraz żeby była jasność. Żadne z powyższych nie jest złe, pod warunkiem, że jest to spójne. Jeżeli nasz kanał/profil jest typowo lifestylowy, inspiracyjny, motywacyjny itd., to nie ma nic złego w dodawaniu śmiesznych grafik, memów, cytatów motywacyjnych czy podobnych treści. Jeśli jednak prowadzisz profil naukowy, czy profil swojej firmy, to nie zaśmiecaj go bezwartościowymi wpisami.  Nie oznacza to jednak, że nie możesz na swoim kanale wrzucać luźniejszej treści nigdy. Jasne że możesz! w końcu to twój kanał, ale dobrze aby ta luźna treść była w jakiś sposób powiązana z profilem twojej firmy. Przykładowo śmieszna anegdotka, zabawna historia z firmą czy Tobą w tle 🙂
Wyznaczaj sobie konkretne cele jakie chcesz osiągnąć. W momencie kiedy nie masz wyznaczonych celów, podejmujesz chaotyczne działania a to na dłuższą metę, nie przynosi upragnionych rezultatów, demotywuje a w konsekwencji często prowadzi do zaniechania jakichkolwiek działań.

Błąd drugi to zakładanie kont we wszystkich możliwych mediach społecznościowych.

Prawdopodobnie wynika to z dwóch rzeczy. Ktoś, gdzieś powiedział, że musimy być wszędzie, że musimy być na Facebooku, Instagramie, LinkedIn, Twitterze i TikToku, po prostu wszędzie! i zakładamy te konta. Masa energii idzie w to, żeby te profile pozakładać, żeby je uzupełnić, żeby one były. Prawdopodobnie na początku nawet tam działamy. Działa nasze ego i chcemy być w tych wszystkich miejscach, o których słyszeliśmy na szkoleniu czy od jakiegoś youtubera. Słyszeliśmy o tym, że należy działać w ten sposób i początkowo wydaje nam się to nawet oczywiste, bo przecież musimy dać się poznać, więc zakładamy te wszystkie konta. To jest problem dlatego, że długoterminowo nie mając zespołu, nie jesteśmy w stanie robić dobrej jakości treści, dobrze prowadzić mediów społecznościowych w wielu kanałach naraz. Każda z tych platform wymaga osobnej edukacji, dostosowanie się do niej, poznania.  Na każdej z nich działa się nieco inaczej. Choć może wydawać się, że wystarczy napisać np. jednego posta i udostępnić go gdzie się da, na dłuższą metę zaczynamy zauważać, że tak to nie działa. Każda z tych platform przyciąga nieco innych użytkowników a co za tym idzie, treści muszą być modyfikowane. Na swoim szkoleniu “Marketing w małej firmie” mówię oczywiście o redystrybucji treści, że można pewne treści wykorzystać, ale one zawsze są w jakiś sposób dostosowane do danego medium. To wymaga czasu, mnóstwa czasu, dlatego błędem jest chęć bycia we wszystkich miejscach, szczególnie na początku swojej drogi. Takie rozproszenie generuje kolejne błędy, o których wspomnę w dalszej części wpisu.

Podsumowując, nie zakładaj kont na wszystkich mediach społecznościowych. Możesz docelowo tam być, ale na początku załóż jedno, góra dwa konta. Zacznij tam działać, poznaj je dobrze, zacznij budować zaangażowaną społeczność, później, jeśli będziesz miał możliwości, czas i zasoby, pojawisz się w kolejnych miejscach. Na początek MNIEJ a LEPIEJ.

Błąd trzeci polega na niechęci do płatnych reklam.

Czasami słyszymy, że media społecznościowe to darmowy marketing. Dawniej może tak było, jednak teraz? Czy na pewno?

Jeśli poświęcasz swój czas oraz finanse na to, aby grafiki były przejrzyste, czytelne, zachęcające, teksty przyciągały uwagę, opłacasz kogoś, kto tworzy dla ciebie stronę internetową, landing page lub inną wizytówkę, to pamiętaj, że czym więcej nas w mediach społecznościowych, tym trudniej zrobić w nich coś za darmo. Dlaczego należy robić marketing płatny? Dlaczego należy robić kampanie? Przede wszystkim dlatego, że dzisiaj w mediach społecznościowych mamy tragicznie niskie zasięgi. Na Facebooku, im większy fanpage tym niższe zasięgi. Zasięgi, które mamy w granicach od półtorej do ośmiu/dziesięciu procent. Jednostką udaje się wykręcać lepsze wyniki. Bo może mi ktoś za chwilę napisać komentarz: jest profil, który ma 15 i 30. – Też widziałem, ale to nie jest średnia całego kanału czy całego profilu, tylko pojedynczych postów. Też mi się zdarza, ale zdecydowanie częściej zasięgi są o wiele niższe. Patrząc na swoje konto, mamy kilkaset/ kilka tysięcy osób, które już nas śledzą, już się nami interesują, ale zaledwie do małej garstki z nich dotrzemy. Do co pięćdziesiątej, co dwudziestej, góra co dziesiątej.   

Reklamy w większości miejsc są stosunkowo tanie (może poza LinkedIn). Poza tym, w większości mediów społecznościowych jesteśmy w stanie zrobić dotarcie do tysiąca osób za parę, paręnaście złotych. Jeżeli sobie to przełożymy na koszty naszego czasu, na koszty wykonania wszystkich tych działań, to tak naprawdę po prostu się to OPŁACA. Przez długi czas popełniałem ten błąd, dlatego piszę to z własnego doświadczenia. Dawniej skupiałem się najmocniej na tym aby coś stworzyć a o wiele mniej czasu oraz budżetu poświęcałem na to, aby to później wypromować i sprzedać. Mniej więcej była to taka proporcja 80 do 20, czyli 80% czasu poświęcałem na to, żeby coś stworzyć, a tylko 20% budżetu i czasu na promowanie tego, na wydanie pieniędzy na promocję tego. Dzisiaj robię tak, aby te proporcje w najlepszym wypadku były odwrotne. Staram się 20% budżetu przeznaczyli na wygenerowanie tego, a 80% czasu i pieniędzy na wypromowanie tych treści. 
TO PO PROSTU CI SIĘ OPŁACI !

Błąd czwarty to złe proporcje w podejmowanych działaniach.

To złe proporcje sprzedaży do edukacji, inspiracji, contentu, szeroko pojętej wiedzy i innych informacji. Dlaczego piszę, że złe proporcje i nie wskazuję żadnej strony?

Dlatego, że obserwuję dwie skrajności. Z jednej strony bardzo fajne fanpage, które kompletnie nie podejmują prób sprzedaży. Nie mówię o tym, że to musi być bezpośrednio na tym profilu, ale często nie ma żadnego odesłania do produktu czy usługi lub doszukanie się tego, graniczy z cudem. Nie oszukujmy się, marek/usług/produktów które nie muszą w żaden sposób zabiegać o klienta jest niewiele, jeśli w ogóle w obecnym świecie łatwego dostępu do wszystkiego można takowe wymienić. Jak twórczy naszej marki czy produktu możemy sprzedawać na różne sposoby, niekoniecznie przez bezpośrednią sprzedaż, jednak musimy wiedzieć, w jaki sposób chcemy pomóc swojemu klientowi i dać mu możliwość (w najłatwiejszy, najbardziej przejrzysty sposób) skorzystania z naszych usług czy produktów.

Innym błędem według mnie jest skrajność w drugą stronę- ciągła, wręcz nachalna sprzedaż. Zdarza mi się obserwować  fanpage, profil na Instagramie czy YouTubie, gdzie treści w 80% są typu: „istniejemy my, jesteśmy najlepsi, kup u nas, dzisiaj promocja, nigdzie nie znajdziesz lepszego produktu, czy usługi(..). Ciężko na takich profulach znaleźć cokolwiek innego. Ciężko znaleźć kontent, powód abym chciał z tą firmą/kanałem zostać. Wchodzę tam i wiem, że jestem tylko po to, aby kupić. Czy to dobry sposób? Według mnie nie, ponieważ obecnie klienci chcą czegoś więcej. Jesteśmy w stanie zapłacić dużo, lecz również nasze oczekiwania są większe. Chcemy informacji, ładnych zdjęć, często kupujemy oczami, dlatego tak ważne jest, aby zachęcić klienta aby został na dłużej, niż tylko dokonał jednorazowego zakupu. Zachęcić, aby został naszym stałym klientem. Jednak aby to się stało, musimy dać mu wartość większą, niż tylko sam produkt. O ile przyjemniejsze są profile na które wchodzisz, i które cię wciągają, zachęcają, nawet Ci sprzedają (bo to jest ważne!) ale robią to w taki sposób, że ty naprawdę chcesz tam kupić. Chcesz kupić pierwszą, drugą i kolejną rzecz i nie masz poczucia, że kupujesz bo musisz (np. bo potrzebujesz w danym momencie) tylko CHCESZ tam kupować za każdym razem i za każdą potrzebą, ponieważ wiesz, że dostajesz z ich strony więcej a dodatkowo czujesz się zaopiekowany jako klient. Nie raz słyszałem od uczestników moich szkoleń czy na doradztwach: „No ale Marcin, po co mam poświęcać czas na jakieś posty, filmy czy inne działania, które zajmują mi dużo czasu, skoro ja potrzebuje sprzedać swój produkt, nic więcej”. Wtedy tłumaczę właśnie na liczbach i pokazuję na przykładach, jak bardzo ważne jest aby budować wokół siebie zaangażowaną społeczność która chce z nami być, kupować i polecać nas dalej, a co za tym idzie, dzięki której zwiększamy swoją sprzedaż.

Oczywiście, w mediach społecznościowych, jeżeli podejmujemy działania marketingowo-sprzedażowe, powinna być sprzedaż. Co do tego nie ma wątpliwości. To nie jest tak, że nie powinno jej nie być w ogóle, ale powinna być ona w umiarkowanym stopniu, powiedzmy 10-20%, a reszta to powinno być właśnie fajne budowanie relacji ze społecznością. Pamiętajcie, że to są MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE. Musimy tam rozmawiać z ludźmi, tworzyć to dla ludzi a nie dla botów czy robotów, więc twórzmy takie relacje, taki content, czyli informację, edukację, żeby osoba po drugiej stronie ekranu była zaangażowana i chciała nas polecać. Tak na to patrzcie. Oczywiście, możecie tej osobie coś zaproponować, żeby kupiła, zapisała się, cokolwiek, tylko w określonych proporcjach, bez popadania w skrajności.

Błąd piąty to brak systematyki i regularności działań.

Skąd on się bierze? Z braku wyznaczonych celów. Z tego, że na początku chcieliśmy być wszędzie i wszędzie wrzucaliśmy po 15 postów a po jakimś czasie okazuje się, że nie robimy nic innego, tylko siedzimy w mediach społecznościowych, zamiast robić swój biznes, zamiast sprzedawać. Zachłysnęliśmy się tym na początku albo byliśmy tylko na jakiś krótki czas przygotowani na to, żeby rzeczywiście regularnie to robić. Być może nawet przyniosło to pewne efekty, więc siłą rzeczy mając klientów, zaczynamy się skupiać na tych klientach, nie prowadząc równolegle działań marketingowych. Tworzy się tak zwane błędne koło. Poświęcamy dużo czasu na działania promujące w SM, nie poświęcamy czasu na zaopiekowanie się klientem. W momencie kiedy wpadnie kilku klientów, jesteśmy podekscytowani i przestajemy tworzyć treści, skupiając się tylko na tych już pozyskanych klientach. I tak w kółko. Sami zamykamy sobie możliwość płynnego działania, właśnie poprzez brak systematyczności, którym jak wcześniej wspomniałem, wiąże się z brakiem wyznaczonego celu i obranej strategii. Zatrzymując się, zatrzymując swoje działania powodujesz, że algorytmy w mediach społecznościowych przestają cię promować czyli nie będą cię wyświetlać, no bo po co?! Będziesz musiał wydawać jeszcze więcej kasy na reklamę. Tak to bywa w tym social mediach, że do algorytmów musimy starać się dopasować.

Na początku swojej drogi lepszym sposobem jest działanie na dwóch platformach systematycznie, 2-3 wpisy zamiast 15 dziennie. Oczywiście, w idealnym świecie wszędzie jest 15 wpisów mega wartościowej wiedzy. Jednak pamiętajmy, nie jesteśmy jeszcze marką tak ogromną, że za działaniami stoi sztab marketerów, copywriterów i innych social media ninja J. Oczywiście, wzorujmy się na najlepszych, śledźmy ich, obserwujmy, uczmy się, jednak nie porównywajmy się do nich i nie starajmy odwzorować ich działać 1:1, bo prawdopodobnie to nie przyniesie oczekiwanych efektów a jedynie nas zniechęci.

Ze statystyk wiem, że na moich mediach społecznościowych jest większość osób, które są przedsiębiorcze, takie, które stawiają na swój rozwój, które mają małe i średnie biznesy albo są samo zatrudnione lub myślą nad rozpoczęciem czegoś swojego, dlatego moje rady skierowane są głównie do tych grup.

W momencie kiedy przygotowywałem ten materiał, rozmawiałem z zespołem i mówię: myślę, że to jest fajny temat, że warto ludziom powiedzieć o tych podstawowych błędach. Siłą rzeczy od razu każdemu wskazałem tutaj jak sobie poradzić z tym błędem. I tak się pytam: zrobić 3 błędy, 5 błędów, 9? Jak będzie odpowiednio? I dostałem pytanie: a myślisz, że byłbyś w stanie wymyślić 8 błędów? Mówię: trochę już działam. Wystarczy, że mi się przypomni jakie fuck up’y sam zrobiłem i od razu będzie tych błędów znacznie więcej. Zacząłem wypisywać i znalazłem 25 błędów jakie historycznie gdzieś popełniłem czy takie, które obserwuję u innych osób. W tym artykule zamieściłem 5 głównych i najczęstszych błędów, natomiast jeśli jesteście ciekawi, jakie inne błędy sam popełniłem lub które widzę, zapraszam do zapisu na Webinar który odbędzie się 23 lutego 2021 r. o godzinie 19:00 na moim profilu IG, facebook oraz youtube.
do śledzenia moich mediów społecznościowych:

► Subskrybuj: http://bit.ly/SubMarcinKokoszka

► Polub: https://www.facebook.com/MarcinKokosz​…

► Obserwuj: https://www.instagram.com/marcinkokos​…

► Dodaj do sieci: https://www.linkedin.com/in/marcinkok​…

► Tweetuj: https://twitter.com/marcinkokoszka

Jeśli nie chcesz aby umknęły Ci nowości, ciekawe wydarzenia czy po prostu, chcesz się ciągle rozwijać, zapisz się na mój Newsletter. Dzięki niemu zawsze w pierwszej kolejności dowiesz się o terminach webinarów oraz o najlepszych ofertach przygotowanych dla zapisanych osób.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *