Sto konsultacji w jednym miesiącu pozwala zobaczyć nie tylko sto różnych firm. Pokazuje też te same schematy, które wracają niezależnie od branży, wieku biznesu i skali przychodów. Zebrałem z tych rozmów dokładnie dziesięć lekcji. Niektóre są niewygodne, ale właśnie dlatego mogą pomóc.
1. Nie buduj przyszłości, patrząc wyłącznie w lusterko
Sam długo opowiadałem o długu i wychodzeniu z trudnej sytuacji. Ta historia może być dowodem doświadczenia. Nie może jednak stać się sufitem, po którego osiągnięciu każda następna ambicja jest już tylko dodatkiem.
Jeżeli jesteś dziś w miejscu, w którym chcesz zostać, to świetnie. Jeżeli jednak mówisz o kolejnych celach, przeszłość nie powinna być mentalną poduszką bezpieczeństwa. Jadąc samochodem, zaglądasz w lusterka, lecz przede wszystkim patrzysz przed siebie. Zostaw więc emocjonalny plecak. Zachowaj wnioski i skup się na drodze, którą nadal chcesz przejść.
2. Rynek rozlicza zobowiązania, a nie Twoje warunki
Klient chce dostać obiecany wynik, jakość i termin. Nie wybierze grafika dlatego, że ten ma trudniejszą sytuację domową albo słabszy komputer. Może okazać zrozumienie raz, ale jeżeli opóźnienia przesuwają kampanię i pracę innych osób, wcześniej czy później wybierze kogoś, kto dowozi.
Możesz dostosować ofertę do swoich warunków. Dać dłuższy termin, inaczej wycenić pracę i uczciwie powiedzieć, czego klient ma oczekiwać. To nadal jest realizowanie obietnicy. Nie możesz natomiast obiecać jednego, dostarczać drugiego i tłumaczyć wyniku otoczeniem.
Tak samo wygląda wsparcie w życiu prywatnym. Twoje cele nie stają się automatycznie celami partnera, rodziny albo przyjaciół. Trzeba usiąść, ustalić zasady i wracać do nich, gdy zmieniają się warunki. Jeżeli przedsięwzięcie miało zacząć zarabiać po kilku miesiącach, a po dwóch latach nadal wymaga dokładania, wcześniejsze zobowiązania trzeba omówić ponownie.
3. Skup się na tym, co już masz
Prawie każdy przedsiębiorca, z którym rozmawiałem, chce robić za dużo. Nowa usługa, kolejny kanał marketingowy, następna linia biznesowa. Sam zbudowałem ponad dwadzieścia firm i dobrze znam ten mechanizm. Gdy wchodzę do biznesu, pojawiają się nowe pomysły. Gdy oddaję zarządzanie, często rośnie rentowność.
Nowy pomysł zwykle zabiera uwagę, pieniądze i czas, zanim cokolwiek odda. Tymczasem dodatkowy zysk może leżeć w lepszym wykorzystaniu tego, co już działa. Nie rób więcej rzeczy. Rób lepiej te, które prowadzą do celu.
Jeżeli masz jeden, dwa albo trzy skuteczne sposoby zdobywania klientów, nie potrzebujesz od razu kolejnych siedmiu. Popraw komunikat, proces sprzedaży i realizację. Zwiększ liczbę powtórzeń. Dopiero później oceniaj, czy obecny model rzeczywiście nie może dojść dalej.
4. Przestań konsumować wiedzę zamiast ją wdrażać
Kupienie książki lub kursu daje szybką symulację rozwoju. Wydajesz pieniądze, oglądasz materiał i przez chwilę czujesz, że idziesz do przodu. Prawdziwa praca zaczyna się przy ćwiczeniu, obliczeniu i wdrożeniu.
Nie przerabiaj trzech lekcji pobieżnie. Zrób jedną porządnie. Uzupełnij arkusz, wykonaj telefon i sprawdź reakcję rynku. Być może nie potrzebujesz kolejnej strony internetowej. Być może potrzebujesz porozmawiać z pierwszymi trzydziestoma potencjalnymi klientami.
Małe niedotrzymane umowy odbierają zaufanie do siebie. Małe wdrożenia je odbudowują. Jeżeli potrzebujesz zewnętrznego spojrzenia na swoje decyzje, sprawdź też, jak wyglądają moje konsultacje biznesowe.
5. Bój się i rób ważne rzeczy
Nie chodzi o wykonanie trzydziestu drobnych zadań, które pozwalają ominąć jedno ważne. Chodzi o telefon do klienta, przedstawienie ceny, publikację książki albo rozpoczęcie projektu, o którym myślisz od miesięcy.
Łatwo opowiadać, że piszesz książkę. Trudniej ją skończyć, poprawić, wydać i sprzedawać. Łatwo prowadzić dobrą rozmowę sprzedażową. Trudniej zaproponować zakup, bo klient może powiedzieć „nie”. Może też powiedzieć „tak”, a wtedy bezpieczna rozmowa zamieni się w prawdziwe zobowiązanie.
Strach nie jest dowodem, że masz się zatrzymać. Jeżeli brakuje Ci konkretnej umiejętności, naucz się jej. Jeżeli potrafisz wykonać następny krok, ale odkładasz go z obawy przed oceną, wykonaj właśnie ten krok.
6. Zacznij szanować siebie
Nie możesz dać komuś czegoś, czego sam nie masz. Dotyczy to również szacunku do czasu, kalendarza i granic. Jeżeli zgadzasz się na wszystko, jesteś dostępny na każde zawołanie i bierzesz odpowiedzialność za cudze zadania, pokazujesz ludziom, jak mają Cię traktować.
Zaangażowanie nie polega na ratowaniu całego świata. Czasem najbardziej odpowiedzialna odpowiedź brzmi „nie”, „nie teraz” albo „na takich warunkach”. Granice nie odbierają Ci życzliwości. Pozwalają dotrzymywać tych zobowiązań, które świadomie przyjąłeś.
7. Spotkaj się w prawdzie z liczbami
Cel finansowy bez ceny, zasobów i kosztów jest fantazją. Jeżeli chcesz budować firmę przynoszącą duży miesięczny zysk, a jednocześnie nie chcesz inwestować w wiedzę, marketing, sprzęt lub specjalistów, te dwie deklaracje mogą się wzajemnie wykluczać.
Biznes składa się z wielu klocków. Świetny fach nie zastąpi księgowości, sprzedaży i marketingu. Tania usługa nie zapewni zakresu pracy, który kosztuje wielokrotnie więcej. Sprawdź więc:
- jaki wynik chcesz osiągnąć i w jakim czasie;
- jakie zasoby już masz;
- ile kosztuje pozyskanie oraz obsługa klienta;
- jakiej inwestycji wymaga rozwój;
- jakie ryzyko jesteś gotowy przyjąć.
Prawda w arkuszu nie zawsze poprawia samopoczucie. Daje jednak szansę podjąć decyzję, która poprawi wynik. Cele warto potem zamienić w system realizacji; pomocny będzie tekst o tym, jak wyznaczać osiągalne cele.
8. Odróżnij syndrom oszusta od braku kompetencji
Są świetni specjaliści, którzy mają doświadczenie i dowożą wartość, ale boją się ruszyć albo biorą zbyt niskie stawki. W ich przypadku wsparcie i sprawdzenie faktów może pokazać, że kompetencje już są.
Bywa też odwrotnie. Ktoś zna słownictwo z webinaru, lecz nie ma praktyki ani wiedzy potrzebnej do samodzielnej pracy. To nie jest syndrom oszusta. To realna luka kompetencyjna.
Sprawdź fakty: wykonane projekty, wyniki, doświadczenie, wykształcenie, certyfikaty i opinie klientów. Jeżeli kompetencje są, działaj. Jeżeli ich brakuje, zacznij jako uczeń, ćwicz i zbieraj doświadczenie. Nie musisz udawać przed sobą, że jesteś na innym poziomie.
9. Sukces innych ma cenę, której możesz nie widzieć
Łatwo uznać, że ktoś jest gorszym ekspertem, a mimo to osiągnął więcej. Tylko że większą firmę buduje przedsiębiorca, nie wyłącznie najlepszy wykonawca. Ta osoba mogła lepiej się skupić, konsekwentnie powtarzać jedną rzecz, więcej ryzykować albo sprawniej zatrudniać ekspertów.
Nie widzisz też całej ceny. Za obrazem sukcesu mogą stać lata monotonnej pracy, stres, ryzyko, zdrowie i decyzje, których sam nie chcesz podejmować. Nie usprawiedliwia to działań nieetycznych lub nielegalnych. Przypomina tylko, że świat nie rozlicza ludzi według samej deklaracji pracowitości.
Zamiast pytać, dlaczego ktoś miał więcej szczęścia, sprawdź, co zrobił konsekwentniej lub lepiej. Potem świadomie zdecyduj, jaką cenę Ty chcesz zapłacić.
10. Ekspert musi nauczyć się gry w przedsiębiorczość
Bycie ekspertem w swoim fachu nie daje automatycznej przewagi w biznesie. Przedsiębiorca może zatrudnić świetnych specjalistów. Specjalista, który otwiera firmę, musi natomiast nauczyć się marketingu, sprzedaży, finansów, przepływu gotówki, prawa, rekrutacji i zarządzania.
W swoim zawodzie mogłeś zdobywać kompetencje przez wiele lat. W biznesie znowu zaczynasz jako uczeń. To normalne. Problem pojawia się wtedy, gdy oczekujesz od siebie wyników doświadczonego przedsiębiorcy bez czasu na naukę i praktykę.
Najlepsze efekty daje konsekwencja: decyzja, małe działanie, pomiar, wniosek i kolejne działanie. Nie jednorazowy zryw. Jeżeli chcesz rozwijać firmę bez dokładania sobie chaosu, przeczytaj również, jak przejść od samozatrudnienia do firmy.
Najczęstsze pytania
Która z dziesięciu lekcji jest najważniejsza?
Ta, która opisuje Twój obecny problem i prowadzi do konkretnego działania. Sama znajomość całej listy niczego nie zmieni, jeżeli nie wdrożysz choć jednego punktu.
Jak odbudować zaufanie do siebie?
Umawiaj się ze sobą na małe, jednoznaczne działania i wykonuj je w terminie. Nie zaczynaj od wielkiej obietnicy. Zacznij od jednego telefonu, jednego arkusza albo jednej wdrożonej lekcji.
Jak sprawdzić, czy naprawdę brakuje mi kompetencji?
Porównaj wymagania zadania z dowodami: projektami, wynikami, praktyką i informacją zwrotną. Jeżeli widzisz lukę, nazwij ją i zaplanuj ćwiczenie zamiast zasłaniać ją etykietą.
Co zrobić, gdy mam za dużo pomysłów?
Wybierz cel i oceń, które obecne działanie już do niego prowadzi. Przez ustalony okres poprawiaj właśnie ten mechanizm. Nowe pomysły zapisuj, ale nie uruchamiaj każdego od razu.
Jeżeli potrzebujesz zamienić te wnioski w plan rozwoju własnego biznesu, zobacz 12-tygodniowy Program Rozwoju Twojej Firmy.


